W Wiśle zasady upadają razem z jej potęgą [KOMENTARZ]
Dariusz Wdowczyk został trenerem Wisły Kraków. Tonący brzytwy się chwyta, a wraz z upadkiem sportowej potęgi przy Reymonta upadają zasady, za które jeszcze kilka lat temu klub można było stawiać za wzór.
Nowy trener Wisły był świetnym piłkarzem, ma też - jak na polskie warunki – całkiem niezły warsztat trenerski. Na jego życiorysie jest jednak plama, której nigdy nie wybieli. I choć swoje odcierpiał, nie możemy zapominać, że był jednym z głównych bohaterów afery korupcyjnej w polskiej piłce. W korupcyjnym bagnie nie umoczył się przypadkiem. Od początku do końca wiedział co robi, ustawiając mecze drużyny, którą prowadził – Korony Kielce.
Sąd skazał Wdowczyka na trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć oraz trzyletni zakaz pracy w sporcie. Polski Związek Piłki Nożnej w 2009 roku zawiesił go na siedem lat, dopiero w tym roku mógłby wrócić na ławkę trenerską. Jednak już w 2012 roku kara została odwieszona.
Nowy trener Wisły na pewno swoje przeżył i odcierpiał. Nie odbieram mu prawa do pracy, nie zamierzam potępiać i rzucać w niego kamieniem. Dziwi jednak ruch Wisły. Przez lata klub odcinał się od korupcji, jak tylko mógł. Nie zatrudniał wcześniej za nią skazanych i szybko żegnał się z umoczonymi w korupcyjny proceder.
Twarde zasady od kilku lat zaczęły jednak się kruszyć razem ze sportowym upadkiem. Gdy w 2011 roku pojawiły się podejrzenia o nieczystej grze w przeszłości Wojciecha Łobodzińskiego, nikt natychmiast nie rozwiązał z nim kontraktu. Piłkarz został tylko zawieszony, a z klubem pożegnał się dopiero latem. Rok później został skazany za nadużycia.
W bełchatowskim sądzie wciąż trwa proces Łukasza Garguły w związku z aferą korupcyjną w GKS-ie Bełchatów. Wisła wierzyła piłkarzowi i na swojej stronie internetowej publikowała jego oświadczenia, że jest niewinny. PZPN zawiesił pomocnika na dwa lata w zawieszeniu na trzy.
W przypadku wyżej wymienionych piłkarzy mogę próbować klub usprawiedliwić. Gdy trafili na Reymonta, nikt nie wiedział, że mają czarną kartę w życiorysie. W przypadku trenera Wdowczyka sprawa jest jasna. Przy Reymonta nikt już nie odcina się od korupcji. Tonący brzytwy się chwyta.