Walka o jak najtańszą budowę ostatniego odcinka I linii KST
Budowa estakady nad torami kolejowymi stacji Kraków-Płaszów miała, według obliczeń ZIKiT-u, kosztować 300 mln zł. Następnie kwota ta spadła do 208 mln.
Obecnie do przetargu na budowę 600-metrowego obiektu, przez który będzie przebiegać torowisko tramwajowe, łączące ulicę Lipską z Wielicką, zgłosiło się siedem firm. Najniższą ofertę złożył Warbud – 166,8 mln złotych.
Mimo że to blisko połowa z założonej wcześniej kwoty, ZIKiT chce jeszcze powalczyć o oszczędności i ogłasza, że po zweryfikowaniu ofert, zostanie rozegrana elektroniczna licytacja.
O ile może spaść cena realizacji inwestycji? Tego jeszcze nie wiemy. Aby doszło do niej, do drugiego etapu przetargu muszą przejść przynajmniej trzy firmy. Wtedy to organizator przetargu ustali, o jaką kwotę będzie każdorazowo obniżana oferta.
Pieniądze oszczędzone na przetargu mogą zostać przeznaczone na remonty innych torowisk, które aktualnie tego potrzebują. Chodzi tu zwłaszcza o przystosowanie torowisk wokół Plant do zmian w organizacji ruchu, wymianę szyn na ulicy Starowiślnej i w Nowej Hucie.
Ostatni 1,4-kilometrowy odcinek jest domknięciem pierwszej trasy Krakowskiego Szybkiego Tramwaju z Krowodrzy Górki na Kurdwanów. Zdaniem urzędników, czas podróży skróci się o pięć minut. Estakadą będą mogli przechodzić piesi oraz zostanie ona udostępniona służbom medycznym.
Komentarz
Miasto szuka oszczędności na każdym kroku. Zadłużenie sięgające 2 miliardów złotych i dziura budżetowa (wydaje się, że) spędza sen z powiek rządzącym. Nie dziwi wiec fakt, że wszędzie, gdzie się da próbuje coś uszczknąć, przesunąć tam, gdzie pieniądze te są bezwzględnie potrzebne, ale, niestety, ich nie ma. Dlatego ostatnimi czasy w Krakowie buduje się w myśl zasady: byle taniej!
Tak przeprowadzany jest tenże przetarg. A organizowana licytacja, która ma zbić cenę, wydaje się być posunięciem groteskowym. Gdzie niższa cena idzie w parze z wyższą jakością? Na pewno nie w Polsce. I jeśli ma być jak najtaniej, to za kilka lat, przy innej inwestycji, miasto będzie się chwalić, że oszczędziło na przetargu, a pieniądze te przeznaczy na… remont tej, jeszcze niezbudowanej estakady.
Istnieje też druga możliwość. Po prostu szacunki ZIKiT-u to czysta fikcja. W takim razie dlaczego pensje pobierają ci, którzy tworzą te szacunki?
fot.pxm-projekt.krakow.pl