Walka o środowisko i przyjazną przestrzeń publiczną

Graffiti, spalanie odpadów w piecach, kontrola odpadów i ścieków to kolejne zadania, którymi zajmuje się krakowska straż miejska. Do tego doszło sprawdzanie, czy wycięte drzewa nie zostały usunięte niezgodnie z prawem. Strażnicy wykrywają nieprawidłowości, ale, jak twierdzą, z roku na rok jest ich mniej. W górę za to wystrzeliły sprawy związane z wycinaniem drzew.

Rekordzistka, którą ukarali strażnicy miejscy za palenie w piecu zakazanymi substancjami, urodziła się w 1919 roku. – W większości są tu ludzie urodzeni w latach 30’ i 40’, a i zdarzają się z 20’ – tłumaczył radnemu Wojciechowi Krzysztonkowi Radosław Gądek, zastępca komendanta straży miejskiej. Radny miał wątpliwości co do wysokości mandatów za spalanie odpadów w piecach.

W sumie w tym roku strażnicy przeprowadzili 3,7 tys. kontroli. Tylko w 10% potwierdzili, że dane osoby faktycznie paliły substancjami zakazanymi. Wracając do kwestii wysokości mandatu - funkcjonariusze mają możliwość wystawienia 20 jak i 500 zł. Średnia to nieco ponad 100 zł. Dlaczego? Jak już zostało wspomniane, zazwyczaj prawo łamią osoby starsze, które nie mają świadomości popełniania wykroczenia albo są niewydolne społecznie.

– Mamy kogoś ukarać za to, że spalił kolorowe gazety mandatem 500-złotowym? – pyta wicekomendant Gądek. – W warsztatach nie schodzimy poniżej 300 zł, ale jeśli chodzi o zwykłych ludzi, tak wysokie mandaty nie wywrą żadnego pozytywnego skutku – uważa strażnik miejski.

Śmieci, szambo i graffiti

1200 różnego rodzaju nielegalnych malunków zniknęło w zeszłym roku z przestrzeni publicznej. – Zauważamy też, że jest ich mniej. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale możliwe, że nasza działalność i współpraca z Pogromcami Bazgrołów odnosi pozytywny skutek – stwierdza Radosław Gądek.

Z ponad 1400 miejsc zostały również usunięte śmieci. – Na szczęście nie ma już tak wielkich, dzikich wysypisk jak kiedyś, ale to nie znaczy, że nie ma terenów zaśmieconych – mówi strażnik miejski. Oprócz tego z dróg zostały usunięte blisko 730 wraki.

Jeśli zaś chodzi o sprawdzanie, czy krakowianie przestrzegają prawa związanego z odpadami, to na blisko 4 tys. kontroli 30% zakończyło się znalezieniem nieprawidłowości. Głównie są to sprawy związane z nieodpowiednią selekcją odpadów. Strażnicy musieli również sprawdzać, czy ścieki z przydomowych szamb nie są wylewane na czyjeś posesje. Okazuje się, że wciąż mundurowi muszą w tej kwestii interweniować.

Problem z drzewami

W ostatnich trzech miesiącach 2016 roku mieszkańcy zaledwie 63 razy zgłosili podejrzenie, iż drzewo lub drzewa zostały nielegalnie wycięte. W I kwartale tego roku ta liczba wyniosła 538 zgłoszeń. Z tego sześć spraw zostało przekazanych do prokuratury. – I one świadczą o tym, że również te czynności, które zabierają nam mnóstwo czasu, mają sens. Mamy nadzieję, że po zmianie przepisów nasza aktywność na tym polu spadnie – podsumowuje Gądek.