Wdowczyk: Ten zespół potrafi grać w piłkę

Seria czterech porażek zepchnęła Wisłę Kraków na ostatnie miejsce w tabeli. Mimo że krakowski zespół ma sytuacje bramkowe, to nie potrafi ich wykorzystać, a będąc pod ścianą, nie rzuca się do odrabiania strat, tylko oddaje inicjatywę rywalowi.

Stadion nie okazał się szczęśliwym

Wisła Kraków po raz pierwszy odkąd zmienił się właściciel klubu, zagrała na własnym obiekcie. W starciu inaugurującym rozgrywki ekstraklasy stadion przy Reymonta był dla niej szczęśliwy. Pokonała wówczas Pogoń Szczecin 2:1. Była to jednak jedna jaskółka, która wiosny nie uczyniła. Od tamtej pory Biała Gwiazda przegrała cztery mecze z rzędu. W starciu z Ruchem Chorzów nie poniosła jej nawet  własna publiczność. – Trudno powiedzieć po tej porażce coś sensownego. O ile pierwsza połowa wyglądała dobrze i mieliśmy sytuacje, to w drugiej już nie było ich zbyt wiele. Oddaliśmy inicjatywę Ruchowi i straciliśmy kontrolę nad tym, co działo się na boisku – podsumował krótko trener Wisły Dariusz Wdowczyk.

Dobre złego początki

Mecz z Ruchem rozpoczął się dla krakowskiej Wisły wyśmienicie. Mateusz Zachara, który po raz pierwszy w lidze znalazł się w wyjściowej jedenastce, już w 5. minucie zapewnił Wiśle prowadzenie. Nawet po wyrównującym trafieniu Mariusza Stępińskiego, krakowski zespół ciągle szukał swoich szans. Dopiero druga połowa zmieniła oblicze spotkania. Wisła stanęła i ze spokojem patrzyła na to, co robi rywal. W dokładnie takich okolicznościach Paweł Oleksy w 55. minucie dał prowadzenie Niebieskim. – Mamy swoje problemy kadrowe, ale mamy też problemy z grą. Nie spodziewałem się, że stracimy trzy punkty. Trudno mi się z tym pogodzić. Nie rozumiem dlaczego dzieje się tak, że pracujemy solidnie na treningach, a potem w meczu nie potrafimy tego zaprezentować – komentował szkoleniowiec.

Na dnie po raz drugi

To już drugi sezon, kiedy Biała Gwiazda znalazła się na samym dnie tabeli. Koszmar fatalnej serii zaczyna się dla krakowskiego zespołu od nowa. W ubiegłorocznych rozgrywkach licznik zatrzymał się na  11 meczach bez zwycięstwa. Tym razem Wisła ma na koncie już 4 porażki. – To już nie jest Wisła Kraków Żurawskiego, Frankowskiego, Sobolewskiego i wielu innych zawodników, którzy dominowali w lidze. Przykro to mówić, ale trzeba się do tego przyzwyczaić. Nie chciałbym jednak, żeby doszło do sytuacji, która była przed moim pojawieniem się w klubie – podkreślił trener Wdowczyk.

Atmosfera jaka panuje wokół nowego właściciela klubu nie służy zawodnikom. – Chcemy się koncentrować na czysto sportowej stronie naszej gry. Nie wiem, co siedzi w głowach piłkarzy. Nie odetnę ich od tego, co dzieje się wokół. Jednak całe to zamieszanie nie jest jedyną przyczyną naszych porażek. Nadal wierzę, że ten zespół potrafi grać w piłkę i moją rolą jest, by zaczął wreszcie wygrywać – zakończył opiekun Białej Gwiazdy.