Wiceprezydenci Krakowa z nagrodami. Zawiłe wyjaśnienia urzędników
Nagrody za czwarty kwartał
Jak informowaliśmy w połowie grudnia ubiegłego roku, do czterech zastępców prezydenta Krakowa trafiło łącznie 158 tys. zł brutto nagród.
Każdy z wiceprezydentów – Łukasz Sęk, Stanisław Kracik, Maria Klaman i Stanisław Mazur – otrzymał po 38,5 tys. zł brutto.
Kwestia ewentualnych kolejnych wypłat za czwarty kwartał pozostawała na moment publikacji otwarta.
Teraz wszystko stało się już jasne. Jak przekazali nam urzędnicy, za czwarty kwartał wiceprezydenci dostali łącznie 74 tys. zł brutto.
Każdy otrzymał po 18,5 tys. złotych brutto.
Zapytaliśmy urzędników, za co konkretnie zastępcy Aleksandra Miszalskiego zostali nagrodzeni jeśli chodzi o czwarty kwartał?
Nie dowiedzieliśmy się tego, ponieważ, jak twierdzą w magistracie, regulamin wynagradzania pracowników urzędu miasta nie przewiduje tworzenia pisemnych uzasadnień.
Proste pytanie, zawiła odpowiedź
Zapytaliśmy jeszcze w magistracie, dlaczego prezydent nie zrezygnował z przyznania nagród w obliczu kryzysu finansowego miasta?
Odpowiedź, która nadeszła, jest mało zrozumiała. Ze względu na jej zawiłość, publikujemy ją w całości poniżej:
„Przyznanie nagród, w szczególności w sytuacjach wyzwań finansowych, każdorazowo uwzględnia zarządcze konieczności, wynikające ze zrównoważenia, z jednej strony zakresu oszczędności, a z drugiej, potrzeby utrzymania motywacji i zaangażowania pracowników.
Także w okresach bardziej wymagających dla firm niezwykle istotne jest zapewnienie poczucia bezpieczeństwa i jasnej komunikacji tak, aby utrzymać dobrą atmosferę, lojalność i odpowiedzialność pracowników.
Tego rodzaju rola kultury organizacyjnej jest w szczególności istotna u pracodawców sfery budżetowej, którzy w porównaniu do rynku komercyjnego mają dużo mniejszą ilość narzędzi zarządczych, zapewniających niezbędny poziom jakościowy i ilościowy zasobu pracowniczego”.
Działanie pod publiczkę?
Odnosząc się do sprawy nagród końcem ubiegłego roku Aleksander Miszalski stwierdził, że wyłączenie wiceprezydentów z systemu premiowego byłoby decyzją czysto wizerunkową, a nie opartą na zasadach sprawiedliwości.
– Można by to zrobić „pod publiczkę”, ale byłoby to totalnie niesprawiedliwe – stwierdził prezydent Krakowa. – W urzędzie funkcjonuje system premiowania i urzędnicy na każdym szczeblu dostają premie, jeżeli na nie zasługują. Moim zdaniem w tym przypadku zasługują – skwitował.