Wiceprezydent do radnej: Albo to był pani sobowtór, albo jest pani dwulicowa
Małgorzata Jantos, przewodnicząca komisji kutury, co innego mówi na spotkaniach, a co innego pisze w Internecie w sprawie ratowania Willi Decjusza? Na portalu społecznościowym trwa dyskusja między radną a Andrzejem Kuligiem, wiceprezydentem ds. kultury i spraw społecznych.
Decyduje się przyszłość Willi Decjusza. Stowarzyszenie ma problemy finansowe i – jak podaje „Dziennik Polski” - chciało, by Willa została przekształcona w instytucję miejskiej kultury. Miasto chce jednak, by była filią Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki”.
„Za szybko podjęto decyzję”
W tej sprawie głos za pomocą Facebooka zabrała przewodnicząca Małgorzata Jantos. „Szkoda. Nigdy nie byłam zwolenniczką powstawania kolejnych instytucji kultury (przechodzenie na kasę podatników). A widziałam nieco takich procedur (z którymi się nie zgadzałam). Ale Willi Decjusza - jej bardzo specyficznej działalności szkoda. Można było negocjować, zastanowić się, przeanalizować. Za szybko podjęto decyzję. Właściwie to tyle” – napisała radna.
„To był pewnie pani sobowtór”
W czwartek oświadczenie w sprawie wpisu Małgorzaty Jantos wydał wiceprezydent Andrzej Kulig. Oczywiście na Facebooku. „Zamieszczony całkiem niedawno na Facebooku jadowity żart, przytyk Pani Przewodniczącej Małgorzaty Jantos odnośnie mojej obecności na miejskich imprezach mnie nie rozśmieszył. Powiem tylko tyle, że Pani Przewodniczącej nie widuję na oficjalnych wydarzeniach miejskich na których bywam ja. Ale zostawmy to.
Dziwi mnie Pani komentarz zamieszczony dziś do artykułu w sprawie losów Willi Decjusza. W ubiegłym tygodniu bowiem uczestniczyłem w spotkaniu, w towarzystwie kilku innych osób oraz chyba sobowtóra Pani Przewodniczącej, który zgodził się na zaproponowany kierunek ratowania Willi, bez przekształcania stowarzyszenia w miejska instytucję kultury. To na pewno był sobowtór bo inaczej zmuszony byłbym uznać Panią Przewodniczącą za dwulicową” – czytamy w oświadczeniu.
Radna odpisała prezydentowi w komentarzu: "Panie Prezydencie: przecież Pan wie doskonale, że złośliwości są darem, jaki posiadają ludzie inteligentni, a ci, którzy nieustająco się obrażają - są traktowani, jako małostkowi - a my obydwoje należymy zapewnie do tych pierwszych. W sprawie Willi Decjusza wyraziłam żal. Po prostu żal - tak samo, jak na przykład wyrażam (niekiedy) żal, za młodością, która minęła. I na Boga, mam jeszcze w naszym kraju prawo do żalu. Piszę "szkoda", bo wciąż tak myślę. Zgoda na pewne Pana Prezydenta argumenty - nie wykluczają mojego żalu związanego ze zbyt szybko podjętą decyzją. I jedyną rzeczą, która jest moim przekleństwem - to jest brak dwulicowości, jak Pan wie, rzeczy absolutnie niezbędnej w karierze politycznej. Dlatego kiepsko jest z ową karierą. Ale jakoś Pana lubię, chociaż i tutaj nie wiem dlaczego. Z szacunkiem." [pisownia oryginalna]