Widzew nie zatrzymał się na Pasach
Walczący o utrzymanie zespół Widzewa Łódź pokonał Cracovię Kraków 2:0 (1:0). Mecz od początku nie ułożył się po myśli podopiecznych Wojciecha Stawowego, którzy już po kwadransie musieli grać w osłabieniu. Przegrana sprawia, że Pasy znalazły się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej.
Początek spotkania był bardzo spokojny w wykonaniu obu zespołów. Cracovia dominowała oczywiście w posiadaniu piłki, próbując zbudować skuteczny atak pozycyjny. Pierwszy strzał na stadionie Widzewa oddał Ntibazonkiza. W 14 minucie Kaczmarek uruchomił długim podaniem Cetnarskiego. Ze swojej bramki wybiegł Pilarz i staranował pomocnika gospodarzy, za co obejrzał czerwoną kartkę. Szczęścia z okolic dwudziestego metra próbował sam poszkodowany, ale wykonanie było fatalne i ugrzęzło w murze złożonym z zawodników Pasów. Jakby tego było mało, kilka minut później boisko z powodu kontuzji musiał opuścić kapitan Cracovii Sławomir Szeliga. Widzew starał się wykorzystać przewagę jednego gracza, a najaktywniejszy wśród łódzkich piłkarzy był Kaczmarek. W 25 minucie Visnakovs zmarnował nie stu, ale dwustuprocentową okazję na zdobycie gola. Napastnik fatalnie spudłował, mając przed sobą w zasadzie pustą bramkę, i trafił w nogi Perdijicia. Cracovia starała się odgryzać Widzewowi stałymi fragmentami gry, ale obrona gospodarzy była czujna i nie dopuszczała do groźnych okazji. W 29 minucie znów bliski zaskoczenia bramkarza Pasów był Visnakovs, ale po podaniu od Kaczmarka przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Visnakovs wreszcie dopiął swego
Mówi się, że do trzech razy sztuka. Powiedzenie to idealnie pasowało tego dnia do Visnakovsa. Łotewski napastnik w 34 minucie nie zmarnował kolejnego świetnego podania od Kaczmarka i wpakował piłkę z najbliższej odległości do krakowskiej bramki. Chwilę później snajper Widzewa mógł zdobyć swoją drugą bramkę, ale przegrał pojedynek sam na sam z Perdijiciem. Osłabiona Cracovia nie była w stanie poważnie zagrozić Łodzianom. Ze strony Pasów oglądaliśmy głównie pojedyncze zrywy w wykonaniu Ntibazonkizy i Nowaka.
Drugą połowę lepiej rozpoczął zespół z miasta włókniarzy. Już na samym początku mocno bite dośrodkowanie w pole karne zmarnował Kaczmarek. Minuty upływały, a Widzew szukał okazji do podwyższenia wyniku. Nieskuteczny mimo wszystko Visnakovs starł się w polu karnym z Żytko, ale defensor Pasów wygrał rywalizację. Łotysz reklamował jeszcze zagranie ręką, ale arbiter nie miał podstaw do wskazania na „wapno”. Gospodarze starali się grać wysokim pressingiem, co wybijało z rytmu ekipę z Krakowa. Mimo to częste dośrodkowania w pole karne kończyły się zazwyczaj piąstkowaniem Perdijicia.
Konsekwentna gra widzewiaków
Od 60 minuty Widzew praktycznie nie schodził z połowy Pasów. Kolejny sygnał do ataku gospodarzom dał Bruno, który zdecydował się na strzał z dystansu z najwyższym trudem sparowany przez golkipera. Cztery minuty później Okach miał wyśmienitą okazję, aby dać swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie. Jednak w wybornej okazji, będąc sam przed Perdijiciem, fatalnie spudłował. Zawodnicy Cracovii, jakby podrażnieni tym obrotem sprawy, ruszyli do jednej z nielicznych kontr w tym meczu. W zamieszaniu w polu karnym bliski strzelenia bramki wślizgiem był Steblecki, ale Wolański wyszedł z opresji obronną ręką. Odpowiedział bardzo aktywny Kaczmarek, który starał się zaskoczyć uderzeniem ze znacznej odległości bramkarza Pasów, jednak Perdijic wyciągnął się jak struna i wybił piłkę na róg. W 77 minucie ponowie pomocnik gospodarzy sprawdzał warsztat bramkarski Chorwata zza pola karnego i znowu lepszy okazał się zawodnik Cracovii.
Gdyby Nowak…
W 80 minucie Cracovia miała najlepszą okazję do wyrównania. Nowak wpadł w pole karne, ale pogubił się w dryblingu i Wolański leżąc na ziemi zdołał wybić piłkę snajperowi. Pięć minut później Widzew przesądził o losach meczu. Dośrodkowanie w pole karne zgrał Visnakovs, a formalności z najbliższej odległości głową dokonał Leimonas. Gospodarze do końca kontrolowali przebieg spotkania. To już trzecia porażka Pasów z rzędu. Ekipę z Kałuży czeka więc kolejny nerwowy tydzień.
Widzew Łódź–Cracovia 2:0 (0:0)
Bramki. E. Visnakovs 34, Leimonas 85
Żółte kartki: Bartłomiej Kasprzak–Krzysztof Danielewicz
Czerwona kartka: Krzysztof Pilarz (14, za faul)
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów 5 000
Widzew: Patryk Wolański–Marcin Kikut, Krystian Nowak, Rafał Augustyniak (82 Kevin Lafrance), Piotr Mroziński–Alex Bruno (61 Aleksejs Visniakovs), Princewill Okachi, Bartłomiej Kasprzak (72 Povilas Leimonas), Mateusz Cetnarski, Marcin Kaczmarek–Eduards Visniakovs
Cracovia: Krzysztof Pilarz–Sławomir Szeliga (21 Marcin Kuś), Mateusz Żytko, Damian Dąbrowski, Adam Marciniak–Sebastian Steblecki, Rok Straus, Krzysztof Danielewicz (66 Edgar Bernhardt), Vladimir Boljevic (17 Matko Perdijic)–Dawid Nowak, Saidi Ntibazonkiza