Wieczysta wydała miliony na nowych graczy. „Widzę tylko jedno zagrożenie”
Wieczysta zaszalała
Takich ruchów kadrowych nie powstydziłyby się kluby ekstraklasy z czołówki. Czy Kazimierz Moskal po rewolucji kadrowej zdoła stworzyć „dream team”, który bezpośrednio awansuje do ekstraklasy?
– Kierując się rozumem, Wieczysta jest takim kandydatem. Świadczą o tym wzmocnienia, mówi trener Moskal, któremu już dwa razy udało się to zrobić – podkreśla Adam Marciniak, były podopieczny szkoleniowca w ŁKS-ie Łódź, którego szkoleniowiec wprowadzał na salony.
Wzmocnienia za miliony
Przed rundą wiosenną beniaminek pozyskał już sześciu zawodników. Za czterech trzeba było sporo zapłacić. Według serwisu „Transfermarkt.pl” kosztowali łącznie 1,6 mln euro. Najwięcej pozyskany jako ostatni obrońca Aleksandar Djermanowić (600 tys.), a najmniej napastnik Paulinho (200 tys.). Do tego pomocnik Nikola Kneżević za pół mln euro i Mikkel Maigaard z Cracovii za 300 tys. euro.
Za dwóch prawdopodobnie pójdą przelewy latem. Wypożyczeni z opcją pierwokupu są Natal Dzięgielewski i obrońca Elias Olsson.
Filozofia trenera i Wieczystej
Żółto-Czarni dzięki wsparciu Wojciecha Kwietnia mocno przemeblowali i odmłodzili kadrę. Pozyskali zawodników rozwojowych lub w szczytowym okresie. Z nowych nikt nie powinien odcinać kuponów. Stare i nowe puzzle w ładny obrazek ma poskładać zatrudniony pod koniec roku Moskal.
– Jego filozofia jest tożsama z podejściem Wieczystej. Zespół ma grać atrakcyjną, ofensywną piłkę. Pozyskano zawodników o profilach, by ich oglądanie było przyjemne dla oka. To topowe transfery – przekonuje nasz rozmówca.
Marciniak wskazuje, że już latem ściągnięto zawodnika, którego z uznaniem przyjęto by w ekstraklasie. – Peter Pusić jeszcze nic nie pokazał, ale gdyby trafił do klubu z czołówki ekstraklasy, nikt nie byłby zdziwiony. Gdyby taki transfer przeprowadziła Cracovia, powiedzielibyśmy, że wzięli fajnego zawodnika – uważa były obrońca Pasów.
Odporny na presję
W ostatnich latach Wieczysta wspinała się po kolejnych szczeblach, ale brakowało w niej cierpliwości, przez co trenerzy szybko odchodzili. Zespół Moskala też będzie pod presją wewnętrzną i zewnętrzną.
– Presja jest czymś naturalnym, bo sponsor płaci z prywatnych pieniędzy i oczekuje wyników. Trener Moskal potrafi się jednak odciąć od tego, co na zewnątrz. Zawsze jest skupiony na drużynie, na meczach. Umie zachować chłodną głowę i w takim środowisku to może być kluczowe – podkreśla Marciniak.
Uważa, że po niepowodzeniu nie będzie ulegał ciśnieniu i podpowiadaczom, tylko robił swoje.
To może być problemem?
Wszystko wydaje się idealnie skrojone pod awans. Gdzie zatem jest haczyk? O Wiśle Kraków też mówiło się, że ma skład, by wydostać się z I ligi, a może się jej udać dopiero w czwartym sezonie po spadku.
– Jeśli miałbym szukać potencjalnego zagrożenia, to będzie to brak zgrania. Na pierwszy mecz może wyjść sześciu innych piłkarzy niż kończyło ostatni – mówi ekspert TVP Sport.
Siłą jest stabilizacja, a w klubie z Chałupnika jej brakuje. Wisła potrzebowała dużo czasu, by się uformować. Wydawało się, że ma kadrę, a czegoś brakowało.