„Większość myśli, że mamy osiem parków, w praktyce mamy ich 43” [Rozmowa]
Sobota to dzień, w którym odbywa się kolejna odsłona „Krakowa w zieleni”. Tym razem spotkanie ma miejsce w Parku Zaczarowanej Dorożki na Prądniku Czerwonym. O tym, jaki jest cel akcji, co dzieje się w parku i jakie plany ma przed sobą ZZM rozmawiamy z Katarzyną Przyjemską-Grzesik z Zarządu Zieleni Miejskie w Krakowie.
Łukasz Dankiewicz, LoveKraków.pl: Jaki jest główny cel projektu „Kraków w zieleni”?
Katarzyna Przyjemska-Grzesik, Zarząd Zieleni Miejskiej: „Kraków w zieleni” to jest projekt, który ma na celu ściągnięcie mieszkańców do parków. Pokazujemy im, że te parki są dla nich, a przez zaangażowanie ich w tego typu inicjatywy chcemy sprawić żeby dbali bardziej o tą przestrzeń zieloną, która ich otacza. Doświadczenia między innymi Łodzi pokazują, że tam gdzie w parkach coś się dzieje, tam zmniejszają się akty wandalizmu i mieszkańcy dbają bardziej o tą zieleń, bo ona jest dla nich.
Krakowianie często narzekają, że brakuje parków w naszym mieście
Mieszkańcy się skarżą, że brakuje parków, ale jednocześnie bardzo często nie wiedzą, że takie parki jak ten Zaczarowanej Dorożki czy Park Kościuszki znajdują się w Krakowie. Zawsze we wszystkich miastach jest problem, że są rejony gdzie jest mniej zieleni i są takie, gdzie jest ona bardziej dostępna. Mamy 43 parki, o czym Krakowianie też często nie wiedzą. Większość myśli, że mamy osiem parków, w praktyce mamy ich 43. Niektóre są nieduże, niektóre bardzo duże i piękne. Sporo jest w tej kwestii do zrobienia. Zarząd Zieleni Miejskiej powstał stosunkowo niedawno, więc ma pole do popisu. W przyszłym roku zaczniemy budować kolejne dwa parki, także mam nadzieję, że tej zieleni będzie z każdym rokiem przybywać.
Dlaczego warto było przyjść w sobotę do Parku Zaczarowanej Dorożki?
Dziś konwencja jest inna niż do tej pory. Zaprosiliśmy Food Trucki do parku, o które mieszkańcy swego czasu się dobijali. Jest kawa, są lody, są zapiekanki, hamburgery i gofry. Oprócz tego fajna muzyka w klimacie PRL-u. Jest przygotowana cała masa atrakcji dla dzieci: boisko do badmintona, frisbee, kręgle fińskie, bierki gigant, gry od Trefla, w które mogą grać całe rodziny.
Skąd się wziął pomysł nawiązania do czasów PRL-u w stosunkowo nowym parku?
Pierwotny pomysł był związany z Parkiem Tysiąclecia, gdzie ten PRL bardziej się wpisywał, ale zmiana lokalizacji też dobrze nam zrobiła. Chcemy, żeby te imprezy były zróżnicowane. Pierwsza miała klimat stosowny do Starego Miasta, następne były w klimatach bardziej soulowo-punkowych, teraz w Parku Bednarskiego bardziej chillowo, także każda impreza jest inna, DJ wyśmienity, także można się dobrze bawić
Jakie zadania stawia przed sobą Zarząd Zieleni Miejskiej na najbliższą przyszłość?
W tym momencie dzieje się trochę na Bagrach, gdzie trwa tam pierwszy etap rewitalizacji tego terenu. W tym roku będziemy jeszcze przygotowywać inwestycje pod przyszły rok. Teraz jeszcze nie widać za bardzo co się dzieje, bo to są rzeczy, które wymagają uzgodnienia i projektów. W tym roku takie dwa kluczowe przedsięwzięcia to rozstrzygnięcie przetargu na plac zabaw na Plantach, czyli „Dzikie Planty”, drugi ma się rozstrzygnąć w przyszłym tygodniu na Plantusie. Prace nad tymi placami zabaw zakończą się mam nadzieję w tym roku. No i kolejne „Smocze Skwery”, które zostały do zrealizowana np. w Parku Lotników.