Wielki jubileusz Michała Probierza
W piątek trener Cracovii po raz 400. poprowadzi zespół na poziomie ekstraklasy. – Nie zwracam na to uwagi. Rekordy są fajne, gdy człowiek już nie żyje – komentuje w swoim stylu.
Licznik Probierza-piłkarza na poziomie ekstraklasy (dawniej I ligi) zatrzymał się na 260 występach. Od dawna wiedział jednak, że przy piłce zostanie jako trener. W spotkaniu z Pogonią Sczecin (piątek, godzina 18) wcieli się w rolę ekstraklasowego szkoleniowca po raz 400. Jego dotychczasowy bilans to 153 zwycięstwa, 101 remisów i 145 porażek.
Po chrzestnym
– Moim chrzestnym był Franciszek Tim, były piłkarz i trener Ruchu Chorzów. Jeździłem z nim na obozy i od dziecka z bliska przyglądałem się tej pracy – wspomina opiekun Cracovii.
Pierwsze kursy zrobił w wieku 23 latach, gdy występował w Niemczech. Jeszcze jako czynny zawodnik był asystentem Waldemara Fornalika w Górniku Zabrze, prowadził grupy młodzieżowe. Miał nawet przygodę z... piłką halową w TKKF Chorzów.
Po zawieszeniu butów na kołku szybko wskoczył na ławkę. Zaczął w 2005 roku od drugoligowej Polonii Bytom, ale szybko załapał się na „trenerską karuzelę” w ekstraklasie, przejmując beniaminka z Łodzi – Widzew. W ekstraklasie zadebiutował 28 lipca 2006 roku w wygranym 2:1 spotkaniu z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski.
– Każdy taki mecz to są emocje, dreszczyk niewiadomej. Mieliśmy wtedy młody zespół. Szybko przegrywaliśmy, ale zdobyliśmy trzy punkty po bramkach Budki i Iwana. Dyskobolę prowadził Werner Liczka – wspomina.
Od tamtego czasu minęło już 13 lat. Wspominając tamto spotkanie, Probierz pomylił jednego strzelca. Pierwszego, ładnego zresztą, gola zdobył Sokalski.
Po Widzewie pracował w Polonii Bytom, dwukrotnie w Jagiellonii, z którą odnosił największe sukcesy, ŁKS-ie, Wiśle Kraków, GKS-ie Bełchatów i Lechii Gdańsk. Latem 2017 roku trafił do Cracovii. W styczniu dodatkowo objął stanowisko wiceprezesa.
Konflikt z Sobolewskim
W Białymstoku Probierz spędził łącznie sześć lat, stamtąd pochodzi jego obecna partnerka i matka najmłodszego syna – Henryka. W 2017 roku z Podlasia nikt go nie wyganiał. Sezon zakończył wicemistrzostwem Polski, ale przekonuje, że o odejściu zdecydował pół roku wcześniej.
– Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść – podkreśla.
Nie wszystkie jego przygody były tak długie i udane. W marcu 2012 przejął po Kazimierzu Moskalu Wisłę Kraków, jednak ten związek szybko zakończył się rozstaniem. Podał się do dymisji w trakcie kolejnego sezonu.
W Wiśle popadł w konflikt między innymi z Radosławem Sobolewskim. Aż tak zaszli sobie za skórę – oficjalnie obaj nie zdecydowali się powiedzieć, o co poszło – że nie podają sobie ręki. Tak było choćby podczas derbów Krakowa, w których Probierz prowadził Cracovię, a Sobolewski tymczasowo Wisłę. Ten drugi przyszedł przywitać się z sędziami, ale zamiast wymiany uścisków między szkoleniowcami, było tylko głębokie spojrzenie w oczy Probierza.
Różowe okulary, doniczka i ziarno
Probierz podkreśla, że mówi, co myśli, za co jest atakowany. Sam jest jednak mistrzem zaczepek i psychologicznej gry. Prowadził wojenki z sędziami, podszczypywał zagranicznych trenerów. Nie przebierał w słowach. Na początku pracy w Pasach, gdy drużyna słabo się prezentowała mówił: – Jak nie idzie burdel, to nie zmienia się właściciela, tylko zmienia się dziwki – spuentował fatalną postawę Cracovii w obronie.
Lubi zaskakiwać. Na jedną z konferencji Cracovii przyszedł z różowych okularach i powiedział, że najwyższy czas wstrząsnąć piłką. Innym razem przytaszczył doniczkę, ziemię, wodę i ziarna. W ten sposób chciał pokazać, że tak jak roślina od razu nie wyrośnie, tak Cracovia będzie rosła powoli.
Od 20 lat w kółko powtarza, że polska piłka nie odniesie sukcesu bez nowoczesnych baz treningowych. Dziś pod tym względem jest nieco lepiej, ale zaniechania z początku XX wieku odbijają się na zdrowiu polskiego futbolu.
W pogoni za Lenczykiem
24 września skończył 47 lat, jest więc młodym trenerem. Czy myśli na przykład o 1000 spotkaniu w roli trenera?
– Piłka ciągle mnie zaskakuje. Rekordy są fajne, gdy człowiek już nie żyje. 1000 meczów to byłoby fajne, ale musiałbym pracować jeszcze przez 20 lat. To nie takie proste, bo trenerom po 50. roku życia jest trudniej – uważa.
Ma jednak dużą szansę na wyprzedzenie nestora polskich trenerów Oresta Lenczyka. Rekordzista pod względem prowadzonych meczów ekstraklasy ma ich na koncie 584.
Ostatni jubileusz Probierza, 350 meczów w najwyższej lidze, również przypadł na spotkanie Cracovii z Pogonią Szczecin. Kibice Pasów nie mają jednak dobrych wspomnień, bo tego dnia drużyna przegrała aż 1:4.