Wielkie Derby Krakowa. "Zagrajmy tak, żeby ludzie chcieli nam podać rękę"

Przed piątkowymi derbami miasta (godzina 20.30 na stadionie przy ulicy Kałuży) nastroje w obozie Wisły wydają się być bojowe. Piłkarze Białej Gwiazdy pragną zrehabilitować się po dwóch porażkach w Trójmieście. Czy jest na to lepszy moment niż derbowe spotkanie z Cracovią?

Od rozpoczęcia sezonu drużyna Dariusza Wdowczyka gra w nowym zestawieniu z trzema obrońcami. Mimo słabej gry w dwóch poprzednich spotkaniach trener nie zamierza zmieniać taktyki. – Moim zdaniem problemem nie jest ustawienie, a nastawienie moich zawodników do gry. Każdego przeciwnika musimy traktować z należytym szacunkiem i być odpowiednio zmotywowanym do gry. Każdy z piłkarzy znajdujący się na boisku musi brać odpowiedzialność za grę. Kiedy atakujemy, to wszyscy muszą brać w tym udział, rónież wtedy kiedy się bronimy - stwierdził na przedmeczowej konferencji prasowej Dariusz Wdowczyk.

Przełomowe derby?

Spotkania między Wisłą a Cracovią od zawsze cieszą się wielkim prestiżem. Dla kibiców obu drużyn wynik tego meczu jest niemniej ważny od miejsca w tabeli na koniec sezonu. Drużyna, która wygra, potwierdzi swoje "panowanie" w mieście na przynajmniej pół roku. Dla Wisły, która od początku sezonu nie prezentuje się najlepiej, może to być przełom. Zwycięstwo w Świętej Wojnie znacząco poprawiłoby morale w szatni. – To moje pierwsze derby Krakowa, ale wiem, jak ważny to mecz. Takie pojedynki rządzą się swoimi prawami, dlatego nikogo nie trzeba motywować do gry. Jesteśmy po dwóch porażkach, co budzi w nas dodatkową złość i chęć poprawienia tego, co nie gra. Chcemy wrócić na właściwe tory i zaznaczyć to wygraną w derbach. Wszyscy piłkarze są zdrowi i przygotowani do gry - zapewnia szkoleniowiec Wisły.

Nawiązać do legend

Dariusz Wdowczyk jest szkoleniowcem, który wymaga od swoich zawodników przede wszystkim tego, by w każdym spotkaniu dawali z siebie maksimum możliwości. Ewentualne braki w umiejętnościach zawsze można zamaskować ambicją. W tak bardzo specyficznych meczach, jakimi są derby miasta, kibice wymagają od zawodników jeszcze więcej niż zwykle.

Trener Wisły, motywując swoich zawodników użył słów, które przypominają wypowiedź legendarnego zawodnika Wisły Henryka Reymana, który w przerwie rozgrywanych 3 maja 1925 derbów z Cracovią zwrócił się do swoich kolegów słowami: " Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw. Czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych... podania ręki". Rozmowa w szatni podziałała mobilizująco na zawodników Wisły, którzy do przerwy przegrywali 1:5, jednak ostatecznie zremisowali 5:5.

– Nikt nie wymaga od nas samych zwycięstw. Porażkę można przełknąć, choć nie w przypadku meczu z Cracovią. Zagrajmy tak, by ludzie chcieli nam podać rękę - w ten sposób Dariusz Wdowczyk sparafrazował słowa Henryka Remana.

Autor: Bartłomiej Wrzesiński