Więźniowie usuną szpetne malunki z budynków

Już jakiś czas temu władze Krakowa rozważały wykorzystanie więźniów do celów społecznych – chodzi m.in. o sprzątanie ulic czy usuwanie bazgrołów z murów budynków. 16 kwietnia została podpisana umowa między Zarządem Budynków Komunalnych a Zakładem Karnym Kraków-Nowa Huta.

Grupa pięciu osób pilotażowo zajmie się usuwaniem pseudograffiti z jednej z przychodni lekarskich.  Zarząd Budynków Komunalnych w Krakowie zapewnia transport skazanych oraz potrzebne do pracy narzędzia, wyznacza zakres prac i nadzoruje ich wykonanie. Wszyscy osadzeni będą przeszkoleni w zakresie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy.

Spore oszczędności

Urzędnicy kalkulują, że dzięki pracy osadzonych dużo zaoszczędzą, a nie jest tajemnicą, że środki na usuwanie malunków z budynków nie są małe. – Na razie są przygotowane kosztorysy. Pewne jest, że normalnie musielibyśmy ogłosić przetarg. To, co wydamy na pracę osadzonych, to kilka procent ceny rynkowej. Sama polisa do końca roku kosztuje 216 złotych za całą grupę. Do tego dochodzi zakup narzędzi oraz farby – mówi Agnieszka Nowak, kierownik referatu organizacji i kadr ZBK. – Przy ul. Pachońskiego znajduje się budynek, na którym jest 140 m2 graffiti. Firma zażądałaby około 6 tysięcy złotych za usunięcie go. My zapłacimy 2 tysiące – dodaje Nowak.

Więźniowie zaczną pracę na początku maja i czeka ich sporo roboty, ponieważ mają do uporządkowania 35 obiektów. – Zaczynamy od Nowej Huty, ale będziemy starali się czyścić mury budynków w różnych rejonach miasta – mówi Nowak.

Czy urzędnicy nie boją się o bezpieczeństwo? – To nie są osoby z dużymi wyrokami i mają zbyt dużo do stracenia, ponieważ prace społeczne skracają wyrok. Zależy im na dobrej opinii ZBK – wyjaśnia Agnieszka Nowak. – Mamy nadzieję, że będziemy powiększać grupę osób pracujących. Na razie podpisaliśmy umowę z zakładem karnym do końca roku. Na pewno będzie to generować duże oszczędności – dodaje urzędnik.

Radni zadowoleni

– Cieszymy się, że to się udało, niskim kosztem Kraków zostanie posprzątany, więźniowie znajdą zajęcie i zresocjalizują się. Nie ma też obaw o bezpieczeństwo, ponieważ wybiera się do tego osoby z końcówkami wyroków, alimenciarzy, przypadkowych przestępców – mówi  Krzysztof Durek, radny PiS i członek komisji praworządności.

Zadowolony jest również przewodniczący komisji Jerzy Woźniakiewicz. – Od dłuższego czasu ta współpraca miasta i Okręgowej Służby Więziennej była zawieszona i nie było łatwo przekonać dyrektorów niektórych jednostek miejskich do tego, że warto skorzystać z bezpłatnej pracy osadzonych. A z tej pracy wszyscy korzystają – twierdzi radny PO, który jest jednocześnie dyrektorem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, która również mogłaby zatrudnić skazanych. Woźniakiewicz nie wyklucza takiego ruchu, jednak ma obawy, czy w bibliotece znajdą się odpowiednie prace dla osób z więzień.