Wisła chciała, by miasto sfinansowało jej mecz na 110-lecie?
W tym roku klub z ulicy Reymonta obchodzi 110-lecie, ale nie ma pieniędzy, by świętować z pompą. – Prezes zwrócił się do miasta, by sfinansowało spotkanie z renomowanym rywalem. Nie mogliśmy się na to zgodzić – mówi nam anonimowo osoba pracująca w magistracie. Wisła zaprzecza.
We wrześniu 2006 roku Biała Gwiazda wygrała przy Reymonta z Sevillą 1:0. Spotkanie zostało rozegrane w ramach obchodów 100-lecia klubu. Dekadę później Wiśle również marzy się spotkanie z renomowanym przeciwnikiem. Jednak obecna Wisła nie tylko sportowo, ale i organizacyjnie, jest cieniem klubu sprzed lat.
„Uważają, że Wiśle od miasta wszystko się należy”
Mimo problemów, przedstawiciele klubu od kilku miesięcy powtarzali, że chcieliby sprowadzić do Krakowa znany zespół. W zależności od klasy rywala to wydatek co najmniej 350-400 tysięcy złotych. – Prezes Piotr Dunin-Suligostowski zwrócił się do miasta, by sfinansowało to spotkanie. W zarządzie klubu są osoby, które uważają, że Wiśle od miasta wszystko się należy. Decyzja mogła być tylko jedna - odmowna – mówi nam pracownik urzędu.
Wisła twierdzi, że nie wnioskowała o miejskie pieniądze. – Nie jest to prawdą. Jednocześnie informujemy, że obchody 110-lecia klubu są na etapie organizacji i ciągle rozważamy możliwość rozegrania meczu jubileuszowego. Rywal na tym etapie nie jest znany – odpisała nam Dąbrówka Szopa, kierownik ds. PR i biura prasowego Wisły.
Awantura o mecz Cracovii
Miasto Kraków nie może finansować sportu dorosłych. Prawie rok temu Cracovia miała rozegrać sparing z Wolfsburgiem, ówczesnym wicemistrzem Niemiec i zdobywcą pucharu tego kraju. Miasto nie miało „finansować” tego spotkania, ale dołożyć do budżetu około 300 tysięcy za promowanie Krakowa w czasie transmisji do 150 krajów. Pojawiły się zarzuty, że za pieniądze podatników wydaje się na sparingi prywatnych klubów. – Piłka, sport to jedna z najlepszych form promocji. Moim zdaniem było warto wydać te pieniądze – przekonywał Janusz Kozioł, doradca prezydenta do spraw sportu.
Ostatecznie Jacek Majchrowski zdecydował, że miasto pieniędzy nie da, a organizator przeniósł mecz do Gdańska. Z Niemcami nie zagrała Cracovia, a Lechia.