Wisła kontrolowała emocje, ŁKS rozdawał prezenty
– Nasza sytuacja już nie jest beznadziejna – odetchnął z ulgą po wygranej z Łódzkim Klubem Sportowym Maciej Sadlok, obrońca Wisły Kraków, strzelec jednego z goli.
Mecz dwóch ostatnich drużyn ekstraklasy przyniósł sporo emocji. Sześć goli, trzy rzuty karne, analizy VAR – kibice nie mieli prawa się nudzić. Dzięki wygranej Wisła nie kończy roku jako czerwona latarnia. Cieszy się również z przełamania na wyjeździe. W Łodzi zwyciężyła po raz pierwszy od 3 maja.
– Bardzo się cieszymy, że przełamujemy kolejny element pod względem mentalnym, bo dawno nie wygraliśmy na wyjeździe. Gratuluję zespołowi, że kontrolował emocje, które w tym meczu były ogromne – podkreśla trener Artur Skowronek.
Dodaje, że po zwycięstwie jest radość, ale jego drużyna wciąż niczego nie wygrała. Nadal jest zagrożona spadkiem z ekstraklasy. Podobnie jak ŁKS, który po porażce traci do Białej Gwiazdy trzy punkty.
– Przegraliśmy z kretesem. Nie przewidziałbym takiego scenariusza w najczarniejszych snach. Nie mogliśmy gorzej zacząć tego spotkania, jak od czerwonej kartki i straty bramki. Znów sprezentowaliśmy bramki przeciwnikowi – nie kryje Kazimierz Moskal, trener ŁKS-u, były kapitan Białej Gwiazdy.
Nic dziwnego, że atmosfera w szatni beniaminka była mało świąteczna. — Potrzebujemy odpoczynku, wiem, gdzie są nasze problemy. Teraz ważne jest, żeby w drugą rundę wejść z czystymi głowami – dodał.
Nadzieja na lepszą przyszłość
Jednym z bohaterów spotkania był Maciej Sadlok. Obrońca Białej Gwiazdy czekał na bramkę prawie 10 tysięcy minut. Jego perfekcyjne uderzenie lewą nogą z rzutu wolnego dało gościom prowadzenie 1:0. Zaraz po tym Sadlok sprintem pobiegł w stronę ławki rezerwowych i trenera Kazimierza Kmiecika.
– Obiecałem, że jak w końcu strzelę gola, to do niego pobiegnę. Spełniłem obietnicę, wyściskałem się z trenerem, ale najważniejsza jest radość całej drużyny – podkreśla 30-letni piłkarz.
Sadlok nie kryje, że dzięki dwóm wygranym z Pogonią i ŁKS-em wiślacy dali radość kibicom, sobie i rodzinom, a także nadzieję na lepszą przyszłość.
– Nasza sytuacja już nie jest beznadziejna, jednak zdajemy sobie sprawę, że ciągle jest trudna. Wiemy, jakie mamy wady, i musimy dobrze przepracować okres przygotowawczy – kończy Sadlok.
Zespół Białej Gwiazdy wznowi treningi 7 stycznia.