Wisła Kraków. Ogromny pech Bartosza Jarocha po ataku niedoszłego piłkarza Białej Gwiazdy
Wisła Kraków rozbiła w sobotę ŁKS Łódź 5:0. Cieniem na tym zwycięstwie kładzie się kontuzja podstawowego prawego obrońcy, który był w dobrej formie na początku sezonu. Bartosz Jaroch opuścił boisko w 55. minucie i raczej szybko na nie nie wróci.
Świetna robota
Trener Jop nie krył po spotkaniu, że trudno mu się cieszyć z efektownego zwycięstwa wobec poważnej kontuzji Jarocha. – W pierwszej połowie zapachniało czasami trenera Kasperczaka – powiedział, nawiązując do benefisu Henryka Kasperczaka, który odbywał się przy okazji spotkania z ŁKS-em.
– To była przyjemność patrzeć w pierwszej połowie na zespół, który zdobywa piękne gole i nie dopuszcza rywala pod swoją bramkę. Gratuluję im, bo pamiętajmy, że po drugiej stronie nie był byle kto, tylko zespół, który będzie się liczć w I lidze. Tak więc świetna robota. Oczywiście w drugiej połowie można było być trochę bardziej cierpliwym z piłką, bardziej kontrolować ten mecz poprzez posiadanie, natomiast my też nauczyliśmy się w miarę skutecznie bronić w średniej i niskiej obronie. Dużo nad tym pracowaliśmy, więc cieszę się też, że udało się zachować czyste konto. W jednej sytuacji bardzo dobrze zachował się Kamil Broda – powiedział Jop.