Wisła Kraków wciąż czeka na stabilizację
Dobre mecze z Piastem Gliwice i Legią Warszawa oraz wygrane, ale przeciętne spotkanie w Pucharze Polski z Chojniczanką - to obraz wciąż ostatniej w tabeli, ale będącej w coraz lepszej formie Wisły Kraków. Kolejny test w sobotę (o godzinie 18) z imienniczką z Płocka.
Szeroki wachlarz zagrań
Oba zespoły nie grały ze sobą w ekstraklasie od sezonu 2006/2007, a ostatni raz krakowianie przegrali z tym rywalem w rozgrywkach 2000/2001. To bardzo odległe czasy, bo Wisła dziś nie rządzi w lidze. Choć ostatnie miejsce wlały kibiców nieco optymizmu, to drużyna Dariusza Wdowczyka wciąż jest ostatnia w tabeli i na wyjeździe nie zdobyła nawet punktu. W Płocku nie będzie o to łatwo, bo beniaminek pod wodzą Marcina Kaczmarka zdobył już 15 punktów.
– Jeżeli odda się im inicjatywę, to potrafią zrobić krzywdę. Piłkarze z Płocka mają szeroki wachlarz zagrań, są bardzo dobrzy technicznie. Szczególnie groźni są ze stałych fragmentów. Dobrze wiemy, na co stać Dominika Furmana – charakteryzuje rywala trener Białej Gwiazdy.
Sinusoida
Wisła nie przegrała od trzech spotkań i ma szansę odbić się od dna. Potrzebne jest jednak stabilizacja formy. Zabrakło jej w Chojnicach, bo piłkarze zagrali dużo słabiej niż w klasyku z Legią Warszawa. – To dla nas spory problem. W Pucharze Polski większość zawodników zagrała poniżej swojego poziomu. Kolejnym problemem jest kontuzja Pawła Brożka. Rywale inaczej reaguję, gdy jest na murawie. On dla nas bardzo dużo znaczy – podkreśla Wdowczyk.
W Płocku powinien zagra Denis Popović, który nie pojechał do Chojnic z powodu drobnego urazu. – Jeżeli zagramy tak jak w poprzednich spotkaniach w ekstraklasie, to nie mamy się czego bać – podkreśla Słoweniec.
Mecz poprowadzi Paweł Raczkowski z Warszawy.