Wisła Kraków wreszcie trafia, lecz ciągle bez zwycięstwa
Po pięciu spotkaniach bez gola kibicie Wisły Kraków mogą odetchnąć. Biała Gwiazda na zakończenie 23. kolejki ekstraklasy zremisowała z Górnikiem Łęczna 1:1. Strzelec pierwszego od ponad 500 minut gola dla Wisły opuścił boisko na noszach.
Wydarzenie: Niemoc strzelecką przełamał w 19. minucie Donald Guerrier, który przed tygodniem w starciu ze Śląskiem Wrocław rozegrał bardzo słabe spotkanie. Przy bramce Haitańczyka asystował powracający do składu po kontuzji Boban Jović. Ostatniego gola dla Wisły zdobył w derbach Krakowa Paweł Brożek.
Bohater: Kiedy większość patrzyła na tabelę ze zdumieniem i zaczynała wątpić, on wierzył. Trener Tadeusz Pawłowski po słabym meczu Guerriera ze Śląskiem bronił go i bez obaw wystawił w kolejnym meczu. Pomimo że w trakcie okresu przygotowawczego nie mógł sprawdzić Brożka i Jovicia, kiedy tylko ci wrócili do zdrowia, wierzył, że dadzą radę bez obaw wejść w rundę wiosenną. Kiedy na konferencji przedmeczowej padały trudne pytania o miejsce w tabeli, jasno dawał do zrozumienia, że mecz z Górnikiem Łęczna, to mecz na przełamanie. Zwrotu w wynikach sportowych Białej Gwiazdy jeszcze nikt nie może być pewien, jednak maleńki krok w kierunku utrzymania Wisła poczyniła.
Rozczarowanie: Wisła Kraków mimo trudnej sytuacji w tabeli nie poddaje się i walczy. Kibice zespołu z R22 mogliby spać spokojnie, gdyby piłkarze częściej trafiali. Pod Wawelem kuleje skuteczność. Wisła z Łęczną grała otwarty futbol i obie połowy zaczęła równie mocno. Po zmianie stron pachniało drugą bramką dla gospodarzy. W 53. minucie Ondrasek podawał do Brożka, lecz ten przestrzelił. Chwilę później trafieniem chciał się przywitać z kibicami Patryk Małecki, lecz uderzył zbyt lekko. Dodać należy, że Ondasek w pierwszej połowie nie trafił do bramki z zaledwie trzech metrów.
Niewykorzystane sytuacje się zemściły w 76. minucie. Wpierw gospodarzy po strzale Jakuba Świerczoka uratował słupek, a potem po dośrodkowaniu Łukasza Mierzejewskiego wyrównanie Górnikowi Łęczna zapewnił Krzysztof Danielewicz.
Warto zwrócić uwagę: Wisła zgodnie z zapowiedziami trenera Pawłowskiego rozpoczęła spotkanie bardzo ofensywnie z Pawłem Brożkiem i Zdenkiem Ondraszkiem z przodu. Pomimo dobrego początku, Górnik Łęczna już w pierwszych dziesięciu minutach pokazał Wiśle, że się jej nie obawia i walczy o trzy punkty. Wpierw po rzucie wolnym przechytrzyć Michała Miśkiewicza próbował Krzysztof Danielewicz, a potem uderzeniem z dziesięciu metrów swojej szansy szukał Świerczok.
- Nowe nabytki Wisły są aktywne, lecz nieskuteczne. W 17. minucie z prawej strony urwał się Witalij Bałaszow. Podawał do wbiegającego w pole bramkowe Ondraska, lecz ten źle uderzył i piłka minimalnie minęła słupek. Dwie minuty później Jović w tempo obsłużył Guerriera i Wisła objęła prowadzenie. Gospodarze po bramce złapali wiatr w żagle, tak jakby zeszła z nich cała presja i śmielej ruszyli pod bramkę Górnika.
- W 36. minucie żółtą kartkę za faul tuż przed polem karnym otrzymał Arkadiusz Głowacki. To oznacza, że kapitan Wisły nie zagra w kolejnym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Żółty kartonik obejrzał również Richard Guzmics i on też nie zagra w najbliższym spotkaniu.
- Strzelec gola dla Wisły opuścił murawę w 52. minucie na noszach. W miejsce Guerriera wszedł Patryk Małecki, dla którego był to 200. mecz w ekstraklasie.
Wisła Kraków – Górnik Łęczna 1:1 (1:0)
Bramki: Guerrier (19.) – Danielewicz (76.)
Wisła: Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Guzmis, Pietrzak – Guerrier (53. Małecki), Uryga, Cywka (86. Popović), Bałaszow (71. Boguski) – Ondrasek, Brożek.
Górnik: Bartkus – Mierzejewski, Pruchnik, Bozić, Jakubik – Danielewicz, Bogusławski – Bonin (56. Barreno), Pitry (87. Tymiński), Piesio – Świerczok.
Żółte kartki: Głowacki, Guzmics - Bogusławski
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork)