Wisła podejmuje rewelacyjnego beniaminka. Blisko komplet na trybunach

W niedzielę o godz. 14:30 Biała Gwiazda zmierzy się z Pogonią, która jako beniaminek notuje świetne wejście do I ligi. – Nie ma mowy o lekceważeniu rywala – mówi Mariusz Jop.

Piłkarze Wisły są już bogatsi o doświadczenia z poprzedniego sezonu, kiedy tracili punkty z niżej notowanymi rywalami. W przypadku Pogoni Grodzisk Mazowiecki, absolutnego debiutanta na tym poziomie rozgrywkowym, mowa jednak o zespole, który zaskakuje wszystkich swoją postawą.

Szturmem wdarli się do pierwszej ligi, wyprzedzając Wieczystą, a na zapleczu ekstraklasy nie spuszczają z tonu. Chociaż są nowicjuszem w tej lidze, mają za sobą atut świeżości, z jakim do ekstraklasy wchodziła Puszcza Niepołomice. Pierwsze mecze z tym rywalem będą dla wielu niewygodne.

Będzie walka w powietrzu

Drużynę przed sezonem objął Piotr Stokowiec i ta po trzech kolejkach nie przegrała jeszcze meczu. Z siedmioma punktami jest wiceliderem tabeli. Pokonała Stal Rzeszów (2:1), zremisowała z Puszczą Niepołomice (1:1) i rozbiła Miedź Legnica 4:0.

– Trudno tu mówić o zaskoczeniu. Widać, że są w dobrej dyspozycji, skuteczni. Na pewno będzie to trudny rywal dla nas – mówi o przeciwniku Mariusz Jop.

Trener Wisły zwraca uwagę na wysokich piłkarzy Pogoni, z których czterech (trzech obrońców: Karol Noiszewski, Aleksander Gajgier, Bartosz Farbiszewski i napastnik Rafal Adamski) ma ponad 190 cm wzrostu. Wisła musi się więc nastawić na wymagającą walkę w powietrzu. – Mimo wszystko myślę, że to będzie drużyna, która u nas będzie broniła się nisko i czekała na kontrataki – przewiduje.

Komplet na trybunach? Niewiele brakuje

Na niedzielne spotkanie sprzedano już ponad 28 tys. biletów (stan na sobotę, godz. 9:00). Frekwencyjny wynik z ostatniego domowego meczu Wisły został już pobity, ale przy Reymonta szykują się na komplet publiczności.

Jop: Wiemy, jaka jest liga

Po najlepszym starcie sezonu od 16 lat Wisła cieszy swoją grą kibiców i sama potrafi cieszyć się piłką na boisku. – Każde zwycięstwo buduje – nie ma wątpliwości opiekun zespołu. A już szczególnie takie, jak w Tychach, wyrwane w końcówce, kiedy rywal wyrównał na 3:3, a Wisła potrafiła błyskawicznie odpowiedzieć i postawić kropkę nad „i”.

Jop nie musi sprowadzać swoich piłkarzy na ziemię, bo są świadomi, że to na razie tylko kilka meczów w skali całego sezonu. Na nastawienie mentalne swoich zawodników kładł nacisk już w poprzednim sezonie. – Dbaliśmy o to, żeby zespół był zawsze gotowy na walkę na sto procent, bo wiemy, jaka to jest liga – przekonuje.