Wisła trafiona cztery razy

Wisła przegrała z Arką 1:4 na zakończenie 16. kolejki ekstraklasy. Krakowianie nie potrafią wygrać w Gdyni od sezonu 2010/2011. Trzeci wyjazd na ten stadion po powrocie Arki do ekstraklasy kończy się porażką i stratą co najmniej trzech bramek. Po piątej przegranej w sezonie Biała Gwiazda ma tylko dwa punkty przewagi nad dolną ósemką.

W Gdyni miało brakować tylko Jakuba Bartkowskiego, który został w Krakowie z powodu nadmiaru kartek. Jednak zestawienie składu i nazwiska na ławce rezerwowych zaskoczyły. Na mecz z Arką w ogóle nie pojechali Paweł Brożek, Vullnet Basha i Kamil Wojtkowski. Zoran Arsenić, który był typowany do zastąpienia na prawej obronie Bartkowskiego, zaczął jako rezerwowy.

Multum okazji

Stolarczyk postawił bowiem na Mateja Palcicia, z którego dotąd korzystał wyłącznie w sparingach. Latem chciano się ze Słoweńcem pożegnać, bo przy Reymonta nie brakuje bocznych obrońców, ale uniemożliwiał to jego uraz. Kto bowiem zechce kontuzjowanego piłkarza?

W 20. minucie obrońca zaliczył pierwszą asystę na polskich boiskach. Po jego dośrodkowaniu dziewiątą bramkę w sezonie zdobył Zdenek Ondrasek. W pierwszej połowie Pavelsa Steinborsa mógł jeszcze pokonać Jesus Imaz, ale po ładnym uderzeniu trafił w słupek.

Biała Gwiazda dobrze kontratakowała, ale miała problemy w obronie, więc do przerwy zasłużenie przegrywała. Kilka razy błędy kolegów naprawiał Mateusz Lis, ale dwa razy wyciągał piłkę z siatki. Najpierw nie zdołał jej sięgnąć po mocnym i precyzyjnym strzale Nabila Aankoura, a na 2:1 z bliska pokonał go Luka Zarandia.

Pudło Boguskiego

Mecz był bardzo ciekawy, co w przypadku poniedziałkowych spotkań nie jest takie pewne. Po przerwie wyrównać próbował Martin Kostal, a po stronie gospodarzy Lisa mógł zaskoczyć Damian Zbozień. 21-letni bramkarz interweniował nogami.

To były niezłe okazje na kolejne gole, ale najlepszą po godzinie gry miał Rafał Boguski, kapitan wiślaków. Nadbiegał w pole karne i z sześciu metrów nie trafił głową w bramkę. 34-latkowi nie wychodzą w tym sezonie mecze przeciwko Arce, bo latem przy Reymonta nie wykorzystał rzutu karnego.

Wisła szukała remisu, ale przewagę powiększyli gospodarze. Trzeciego gola zdobył Maciej Jankowski. Były napastnika Białej Gwiazdy najpierw nie zdołał przelobować Lisa, ale dobrze się ustawił i wygrał pojedynek w powietrzu z Marcinem Wasilewskim, co skutkowało trafieniem do pustej bramki. Krakowian dobił Zarandia, który na raty strzelił na 4:1.

Podziękowanie pod halą

Piłkarze i sztab trenerski wracają z Gdyni autokarem i w Krakowie spodziewani są około godziny 3 w nocy. Kibice organizują się w Internecie i chcą podziękować im za grę i dobre wyniki w tym sezonie, choć klub jest w fatalnej sytuacji i nie płaci piłkarzom pensji. Fani mają się zebrać o godzinie 3 pod starą halą Wisły na ulicy Reymonta.

W kolejnym meczu Wisła zagra na wyjeździe z Miedzią Legnica. Za kartki nie będzie mógł wystąpić Marcin Wasilewski.

Arka Gdynia - Wisła Kraków 4:1 (2:1)

Bramki: Aankour (15.), Zarandia (27., 89.), Jankowski (75.) – Ondrasek (20.).

Arka: Steinbors – Zbozień, Marić, Helstrup, Marciniak – Deja, Nalepa (74. Danch) – Aankour, Janota (88. Vinicius), Zarandia (90. Siemaszko) – Jankowski.

Wisła: Lis – Palcić, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak – Boguski, Halilović (80. Bartosz), Kort (68. Kolar), Imaz – Ondrasek.

Żółte kartki: Danch - Wasilewski.

Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).