Wiślaczki z nożem na gardle

Wisła Can-Pack Kraków przegrała w Orenburgu z Nadieżdą 48:52 i jest o krok od odpadnięcia z Euroligi Kobiet tuż przed Final Eight. Jeśli krakowianki nie pokonają rywalek w piątkowym rewanżu, zakończą europejską rywalizację na drugiej rundzie.

To już trzecia porażka wiślaczek z Nadieżdą w obecnym sezonie Euroligi. Przypomnijmy, że wcześniej dwukrotnie mierzyły się z Rosjankami w fazie grupowej i w obu przypadkach musiały uznać ich wyższość (52:60 w Krakowie i aż 53:74 w rewanżu). Do Orenburga nie jechały zatem w roli faworytek, a ich zwycięstwo należałoby uznać za sporą niespodziankę. Niestety, w rosyjskiej hali zapachu zwycięstwa nie poczuły ani przez moment.

Od początku spotkania zawodniczkom Stefana Svitka dawała się we znaki agresywna obrona rywalek. Krakowianki miały problem z wyprowadzeniem piłki, rozegraniem i wypracowaniem sobie czystych sytuacji rzutowych. W pierwszych 20 minutach trafiły do kosza ze skutecznością 24 procent, co na tym poziomie rozgrywek nie pozwala myśleć o zwycięstwie. W efekcie do przerwy przegrywały wyraźnie 30:18.

Po przerwie bez zmian

Po zmianie stron zmieniło się niewiele. Na początku trzeciej kwarty seria punktów Allie Quigley i Danielle McCray pozwoliła zredukować dystans do Rosjanek do zaledwie sześciu „oczek”. Jednak obraz gry szybko wrócił do przykrej normy z pierwszej odsłony. Gospodynie ponownie „odjechały” na bezpieczny dystans i, choć w końcówce nieco rozluźniły defensywę (przegrały ostatnie cztery minuty 2:9), bez trudu dowiozły do końcowej syreny bardzo ważne zwycięstwo.

Warto zauważyć, że przeciętne zawody pod atakowaną tablicą rozegrała jedna z liderek Wisły, Jantel Lavender. Amerykanka zakończyła spotkanie z zaledwie dziesięcioma punktami na koncie, co stanowi niespełna połowę jej średniej w całych rozgrywkach. To największy problem, który trener Svitek musi rozwiązać przed piątkowym rewanżem w Krakowie. Wisła znalazła się pod ścianą i żeby uzyskać awans do Final Eight Euroligi, musi pokonać rosyjski zespół dwa razy z rzędu. Nie może się to udać z ofensywą opartą wyłącznie na błyskotliwości Quigley.


Nadieżda Orenburg–Wisła Can-Pack Kraków 52:48 (13:6, 17:12, 17:13, 5:17)

Najwięcej punktów dla Nadieżdy: Dimitrakou 13, Cruz 10 (6 zb.), Kuzina 9 (7 zb.), Johnson 9 (9 zb.)
Najwięcej punktów dla Wisły: Quigley 17 (6 zb.), Lavender 10 (10 zb.), McCray 6

Stan rywalizacji: 1:0 dla Nadieżdy