Wiśle należał się karny? Sędzia wytłumaczył, poszkodowany skomentował
Rzut karny dla Wisły?
Środkowy obrońca jest liderem formacji defensywnej Białej Gwiazdy, a do tego pomaga drużynie pod bramką rywali. W derbach Krakowa strzelił już czwarego gola w sezonie i jest drugim najskuteczniejszym piłkarzem lidera I ligi (wspólnie z Frederikiem Duarte).
Na długo przed tym, jak Wiktor Biedrzycki trafił do siatki głową w doliczonym czasie derbów Krakowa, padł w polu karnym i przez chwilę nie podnosił się z murawy. W walce o piłkę kopnął go skrzydłowy Wieczystej Lisandro Semedo. Goście domagali się podyktowania „jedenastki”, jednak sędzia pozostał niewzruszony.
Punkt widzenia Bartosza Frankowskiego
Trener Mariusz Jop komentował, że musi zaufać arbitrowi Bartoszowi Frankowskiemu, że dobrze ocenił sytuację. Gdy pochodzący z Torunia rozjemca opuszczał stadion, o sporną sytuację zapytał go jeden z dziennikarzy.
Frankowski potwierdził, że piłkarz Żółto-czarnych trafił zawodnika Białej Gwiazdy, ale jego zdaniem siła zagrania była zbyt mała. Z tego względu nie zdecydował się na odgwizdanie przewinienia, po którym Wisła miałaby świetną szansę na wcześniejsze doprowadzenie do remisu.
– Przyjąłem piłkę i zawodnik uderzył mnie w podeszwę – relacjonuje Biedrzycki. – Nieraz jako obrońca robiłem takie karne i sędzia nigdy nie powiedział mi, że był zbyt mały kontakt i nie gwizdał karnego. Często widzimy napastnika wybiegającego zza pleców, lekkie dotknięcie i zawsze jest karny. Jestem zdziwiony, że tym razem sędzia go nie podyktował. Może za bardzo się zwijałem [z bólu], ale poczułem kontakt – dodał 28-latek.
W końcówce do ataku
Gospodarze, mimo trafienia tuż przed końcem, mogą przyjmować ten remis jako gorzki, bo niemal cały mecz dominowali. Biedrzycki ma tego świadomość, jednak podkreśla, że trzeba docenić zdobyty punkt z mocnym rywalem. W tym tygodniu zespół rozegra trzy mecze (kolejny w niedzielę z Ruchem Chorzów) i w drugim dobrze prezentował się fizycznie. Po przerwie przewaga Białej Gwiazdy była ogromna, rywale nie zagrozili jej bramce.
Biedrzycki strzelił czwartego gola w rozgrywkach. Kiedyś często trafiał w Bruk-Becie Termalice Nieciecza, ale przeważnie z rzutów karnych. W klubie z ulicy Reymonta jest inaczej.