Wisły plan na zwycięstwo w Chorzowie
Wisła Kraków w niedzielę jedzie do Chorzowa, gdzie zmierzy się z tamtejszym Ruchem. Dla obu ekip mecz przy Cichej będzie kluczowy w walce o grupę mistrzowską.
Cel: Górna ósemka
Po długim zimowym śnie Wisła Kraków wreszcie się przebudziła. Przybycie do klubu trenera Dariusza Wdowczyka spowodowało, że po fatalnych seriach meczów bez zwycięstwa, zespół z Krakowa zaczął wygrywać i zamiast walczyć o utrzymanie, ciągle liczy się w grze o grupę mistrzowską. – Zdajemy sobie sprawę, jaka jest sytuacja i że dużo zależy od nas, a szanse na wejście do pierwszej ósemki są i będziemy o to walczyć – mówi opiekun Białej Gwiazdy.
Wisła jest zmuszona oglądać się na innych, ale też sama w dwóch ostatnich meczach sezonu zasadniczego musi zgarnąć komplet punktów. Łatwo nie będzie, gdyż jej niedzielny rywal Ruch Chorzów także marzy o trzech oczkach. – Tak się wszystko ułożyło w tabeli, że dzięki wygranej będziemy już mieli pewne miejsce w ósemce. Wiadomo, że zawsze będziemy mieć to z tyłu głowy, ale przede wszystkim musimy zagrać dobre spotkanie, bo Wisła jest w tej chwili w dobrej formie. Trzeba się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności i zagrać zarówno dobrze w defensywie jak i w ofensywie – mówi klubowym mediom piłkarz Niebieskich Łukasz Surma.
Przygotowanie: Wykorzystać przerwę
Przed przerwą na reprezentacje Wisła odniosła dwa wysokie zwycięstwa nad Termaliką Bruk-Bet Nieciecza (4:2) i Jagiellonią Białystok (5:1). Lokomotywa z Reymonta nabrała sporego rozpędu. – W tygodniu przed świętami trenowaliśmy dwa razy dziennie. Mam nadzieję, że przez ten czas nie udało nam się niczego popsuć. Padały pytania, czy nie warto byłoby kontynuować naszej gry, skoro tak dobrze nam szło, ale myślę, że właściwie wykorzystaliśmy ten czas – ocenia trener Wdowczyk.
Chorzowianie w tym roku przy Cichej jeszcze nie wygrali. Na trzy mecze przed własną publicznością w tylko jednym z Zagłębiem Lubin na inaugurację rozgrywek wiosennych ugrali punkt. W dwóch kolejnych spotkaniach zanotowali porażki z Cracovią (2:3) i Lechem Poznań (1:3). – Nie będzie to łatwy mecz. Wiemy jak grają chorzowianie i kto jest groźny w ich drużynie. Mieliśmy plan, który realizowaliśmy w trakcie przerwy na kadrę. Na pewno lepiej się pracuje, gdy są zwycięstwa, a mieliśmy nad czym pracować. Mam nadzieję, że lepiej się poznaliśmy, a zespół wie, czego od niego wymagam – wyjaśnia opiekun klubu z Reymonta.
Wykonanie: Na zero z tyłu
Wisła wreszcie strzela bramki, zdobywa punkty i wygrywa. Ma jeszcze jednak jedną złą serię, która trwa od 30 października minionego roku przez 14 kolejnych meczów. W tym czasie Biała Gwiazda straciła aż 20 bramek i ani razu nie zakończyła meczu bez straty gola. Niebiescy, to ostatnia drużyna, która nie zdołała strzelić Wiśle przynajmniej jednej bramki. – W spotkaniu z Jagiellonią byliśmy bliscy zachowania czystego konta. Pomimo wysokiej wygranej obrońców zabolało to, że straciliśmy bramkę. Pojedynek był pod naszą kontrolą. Rywal nam nie zagrażał, a mimo wszystko zdobył gola – tłumaczy defensor Wisły Maciej Sadlok. – Dla obrońców czyste konto, to wisienka na torcie. Jeśli mamy jednak efektownie wygrywać, to możemy stracić jedną czy dwie bramki. Najważniejsze jest zwycięstwo – dodaje.
O te strzelone bramki krakowski zespół ostatnio nie musi się martwić. Podopieczni trenera Wdowczyka nie tylko stwarzają sobie sytuacje, ale przede wszystkim je wykorzystują. – Piłka to taka gra, że możemy sobie zakładać scenariusz, który w pierwszej minucie może zostać wywrócony do góry nogami – tłumaczy szkoleniowiec i dodaje – Siłą Wisły jest ofensywa. Żaden z polskich zespołów nie lubi się bronić, szczególnie Wisła. Musimy na pewno uważać na kontry Ruchu, bo mają odpowiednich ludzi do ich wyprowadzenia. Wierzę, że będziemy panować nad sytuacją boiskową i wrócimy z Chorzowa w dobrych nastrojach.
Początek spotkania Ruch Chorzów – Wisła Kraków o godz. 18.