Wjechał autem nad Morskie Oko. Mandat od policji był początkiem problemów
Dostał mandat: 100 złotych
Media obiegły zdjęcia, na których widać ukraińskiego influencera, który wjechał samochodem nad Morskie Oko. Wcześniej pokonał ponad 8 kilometrów trasy, na której obowiązuje zakaz ruchu.
Policja poinformowała, że prowadzi w tej sprawie czynności. Chodzi o „naruszenie zakazu wjazdu na teren parku narodowego”.
Pierwotnie mężczyzna otrzymał mandat w wysokości 100 złotych. Internauci nie kryli oburzenia. Jak bowiem podawały media, za takie wykroczenie taryfikator przewiduje karę nawet do 5 tys. zł.
Co na to policjanci?
„Małopolska policja niezwłocznie po uzyskaniu informacji o nowych okolicznościach tej sprawy wnioskowała do Urzędu ds. Cudzoziemców o zakaz wjazdu dla mężczyzny do Polski oraz krajów strefy Schengen na 5 lat” – napisano w policyjnym komunikacie.
Trafi na listę osób niepożądanych
Do sprawy odniósł się sam premier Donald Tusk:
„Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie. Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji”.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał z kolei, że sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony:
„W związku z naruszeniem porządku publicznego, na wniosek policji, trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją”.
Telewizja TVN poinformowała, że cudzoziemiec po fali krytyki przeprosił za swoje zachowanie i tłumaczył, że błędnie zinterpretował ostrzeżenia dotyczące dojazdu nad Morskie Oko.