Wojciech Stawowy po sezonie opuści Cracovię

Wszystko wskazuje na to, że przygoda Wojciecha Stawowego w roli trenera Pasów dobiega powoli końca. Od pewnego czasu wiadomo, że istnieje konflikt szkoleniowca z właścicielem Januszem Filipiakiem. Do tego Cracovia nie zdołała zakwalifikować się do grupy mistrzowskiej, co na pewno pogorszyło notowania Stawowego.

Reforma T-Mobile Ekstraklasy spowodowała, że Pasy do końca będą musiały walczyć o utrzymanie. W przeciwnym wypadku krakowski zespół spokojnie utrzymałby się w lidze, co było podstawowym celem beniaminka. Jednak jak przyznał Stawowy, aktualny kształt rozgrywek podoba mu się. – Tak, jestem za tą reformą. Dzięki niej cały czas gra się o stawkę. Podział na grupy też ma sens, bo zmusza drużyny do ciągłej mobilizacji. Legia nie może już czuć się mistrzem, a Widzew i Zagłębie jeszcze nie spadły. Gra zaczyna się od nowa – przekonuje trener Pasów.

Dlaczego grupa spadkowa

Nie bez przyczyny na obecną sytuację klubu miały wpływ zimowe transfery oraz kontuzje najważniejszych zawodników. – Kiedy z drużyny wypadają trzy najważniejsze ogniwa, musi się to odbić niekorzystnie na grze pozostałych. Kosanović zimą opuścił klub, Saidi i Nowak leczyli kontuzje. Oczywiście mógłbym się zastanawiać, co by było gdyby, ale nie będę tego robił, bo to już za nami. Z drugiej strony mam prawo przypuszczać, że gdyby ci gracze byli na boisku w najważniejszych momentach, być może walczylibyśmy dziś w pierwszej ósemce. Jednak musiałem sobie radzić bez nich – zaznaczył Stawowy.

Trudna sytuacja w klubie

W dalszej części rozmowy trener Cracovii przyznał, że w klubie nie pracuje mu się łatwo, a wpływ na to mają relacje z właścicielem Januszem Filipiakiem. – Pan profesor ma prawo do wszelkich opinii na mój temat. Jest właścicielem klubu, a ja go szanuję nie tylko dlatego, że jest człowiekiem starszym ode mnie, ale że drugi raz dał mi szansę pracy w Cracovii. Mam jednak wrażenie, że jest źle poinformowany, daje wiarę osobom, którymi się otacza, a które nie tylko nie znają problemów i specyfiki pracy z drużyną, ale czasami intrygują. Stąd biorą się nieporozumienia – szczerze przyznał szkoleniowiec.

Nowego kontraktu nie będzie

Na koniec Wojciech Stawowy dał do zrozumienia, że jego misja w Cracovii skończy się wraz z końcem sezonu. –Ważność mojej umowy upływa w czerwcu. Na pewno jej nie przedłużę, nikt mi zresztą tego nie proponował. Jeśli prezes nie zwolni mnie wcześniej, pozostanę w klubie do końca rozgrywek. Mam swój honor i jeśli ktoś mnie nie chce, to się nie będę naprzykrzał – zakończył Stawowy.

Za: "Rzeczpospolita"