Wojewoda unieważnił bubel prawny. Na Zakrzówek nie będzie wejścia poza kolejnością
Od samego początku projekt uchwały autorstwa radnych klubu Koalicji Obywatelskiej budził zastrzeżenia. Samorządowcy doszli jednak do wniosku, że przyjmą zmiany w regulaminie parku Zakrzówek. W dokumencie znalazł się zapis, że posiadacze Karty Krakowskiej na teren parku mogą wchodzić bez stania w kolejce.
– Koszt wykupu gruntów na samym Zakrzówku wynosił 26 mln, a koszt budowy kąpieliska to 60 mln. W gorące dni, jak wszyscy wiemy, tworzą się tam bardzo duże kolejki. Dlatego uważamy, że mieszkańcy Krakowa, którzy z własnych podatków pokryli koszt inwestycji, powinni mieć pierwszeństwo w korzystaniu z atrakcji parku poprzez okazanie Karty Krakowskiej – mówiła na początku lipca radna KO Agnieszka Pogoda-Tota.
Niechlujny projekt
Inne zdanie miał radny PiS Michał Ciechowski, który prosił autorów, aby wycofali się z pomysłu. – Wiem, że intencje są dobre i chcemy zapanować nad sytuacją, ale to nie rozwiąże problemu. Będziemy mieli dwie kolejki: ludzie będą się kłócić. To dla mnie kuriozalna sytuacja – podkreślił.
Aleksandra Owca, radna partii Razem, proponowała, aby urzędnicy zastanowili się nad wprowadzeniem biletów wstępu ze zniżkami dla mieszkańców. – Państwa metoda jest niedopracowana. To niechlujny projekt wrzucony przed wakacjami, aby fajnie rozniósł się w mediach społecznościowych – zaznaczyła.
Bubel prawny od początku
Zastrzeżenia do przyjętej uchwały miał również były dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej, a obecnie szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie, Piotr Kempf. W rozmowie z LoveKraków.pl twierdził, że przyjęta przez radnych zmiana dotyczy całego parku, a nie tylko kąpieliska.
– Do parku Zakrzówek nie ma kolejek. Nie ma też możliwości limitowania wejść do parku. Prawo to prawo. Trzeba umieć je tworzyć. Radni z KO tego nie zrobili dobrze. Dzięki tej uchwale Kraków jest chyba pierwszym na świecie miastem, który ogranicza wstęp do publicznego parku. Myślę, że takiej sławy nie potrzebujemy. Trochę wstyd – komentował.
– W momencie, kiedy dowiedziałem się o tej inicjatywie rady miasta, miałem bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony oczywiście warto promować posiadanie Karty Krakowskiej. Jednak z drugiej strony nie każdy musi ją mieć. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której na przykład przychodzi rodzina krakowska na Zakrzówek: ktoś ma kartę, a ktoś nie, i stoją w dwóch różnych kolejkach – mówił prezydent Krakowa Aleksander Miszalski z PO.
Wojewoda miażdży uchwałę
Po analizie prawnej zespół radców prawnych wojewody doszedł do wniosku, że uchwała to bubel prawny. W poniedziałek Jan Krzysztof Klęczar wydał rozstrzygnięcie nadzorcze stwierdzające nieważność uchwały rady miasta. Przedstawiciele Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w przesłanym komunikacie stwierdzili, że uchwała w sposób istotny naruszyła obowiązujący porządek prawny: ustawę o samorządzie gminnym oraz Konstytucję RP.
– Wojewoda stwierdził, że akt ten narusza konstytucyjne zasady: równego traktowania, sprawiedliwości społecznej, poprawnej legislacji oraz wolności poruszania się. Nierówne traktowanie dotyczy zarówno krakowian, jak i osób odwiedzających Kraków – informują urzędnicy wojewody.
Dodają, że uchwała różnicuje krakowian w zakresie dostępu do parku Zakrzówek na tych, którzy posiadają Kartę Krakowską, i na tych, którzy jej nie mają. – Tymczasem Karta Krakowska jest przywilejem, a nie obowiązkiem mieszkańców. Ponadto status posiadacza Karty Krakowskiej może dotyczyć także osób niebędących mieszkańcami Krakowa, w tym rozliczających jedynie podatek w urzędzie skarbowym właściwym dla osoby zamieszkałej na terenie miasta, a także dzieci tych osób, których warunek zamieszkania w ogóle już nie dotyczy – podkreślają.
Pomysł ogranicza swobodę poruszania się
Wojewoda Małopolski zwrócił również uwagę, że parki miejskie, podobnie jak drogi publiczne czy obiekty sportowe, są miejscami użyteczności publicznej. Wprowadzenie regulacji w uchwale ogranicza zatem swobodę poruszania się, a co za tym idzie – jest niezgodne z prawem.
– Wprowadzenie możliwości wejścia na teren parku miejskiego – a nie tylko kąpieliska – poza kolejnością dla wskazanej w uchwale grupy osób stanowi równocześnie ograniczenie prawa do przebywania w miejscach publicznych dla pozostałych osób niespełniających przyjętego kryterium – zaznaczają.
Informują, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób, przy czym ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
– Zdaniem organu nadzoru, przyczyną ingerencji władzy publicznej w prawa i wolności jednostki nie może być kwestia kosztów finansowania budowy i utrzymania obiektu z budżetu Krakowa, a ten argument powoływała Rada Miasta Krakowa – dodają.