Już 30 czerwca w Cricotece premiera spektaklu „Wojna w niebie” w reż. Dominiki Feiglewicz. Nie jest to jednak zwykły projekt – sztuka jest tworzona przez osoby głuche, niedosłyszące i słyszące. Na portalu zrzutka.pl jeszcze przez siedem dni potrwa zbiórka funduszy, które pomogą pokryć podstawowe koszty realizacji, m.in. scenografię, kostiumy czy oświetlenie.
Czy sztuka porozumienia musi się wiązać wyłącznie ze słowami? Twórcy spektaklu „Wojna w niebie” chcą udowodnić, że niekoniecznie musi tak być. Już 30 czerwca w Cricotece zobaczymy premierowy pokaz przedstawienia w reżyserii Dominiki Feiglewicz. Od razu jednak warto zaznaczyć – nie jest to zwykły projekt teatralny. Wspólnie tworzą go osoby głuche, niedosłyszące i słyszące.
Jednak aby doprowadzić do końca realizacji projektu, potrzebna jest pomoc. Jeszcze przez kilka dni, na portalu zrzutka.pl potrwa zbiórka funduszy na ten cel. Na pokrycie podstawowych kosztów – m.in. praw autorskich do tekstu na 10 spektakli, scenografii, oświetlenia czy kostiumów.
WESPRZYJ POWSTANIE SPEKTAKLU >>> https://zrzutka.pl/wojnawniebie
To, co ważne jest między słowami
„Chcemy tym spektaklem zwrócić uwagę na wagę słowa, na jego piękno i wielowymiarowość. W tym przypadku słowo, to nie tylko gest. To, co dla nas najważniejsze, zapisane jest między słowami” – piszą twórcy spektaklu. Dlatego też sztuka ma zwrócić przede wszystkim uwagę na to, że osoby głuche są często wykluczone ze świata kultury.
Dlatego też wybór tekstu Josepha Chaikina jest nieprzypadkowy. Autor przez afazję sam został wykluczony ze społeczeństwa – jego terapią i drogą powrotną do zdrowia stało się tworzenie. Zaczął się również uczyć języka migowego. „Wojna w niebie” jest opowieścią o poszukiwaniu tożsamości, problemach bycia niezrozumianym przez otoczenie czy społecznych trudnościach wynikających z komunikacyjnych barier.
Jak to się zaczęło?
– Zanim przyszedł pomysł na spektakl, wydarzyło się kilka ważnych spotkań, które miały wpływ na moje późniejsze działania. Jednym z nich były coniedzielne spotkania z osobami bezdomnymi i domnymi na Zupie na Plantach w Krakowie. To tam miało miejsce moje pierwsze spotkanie z niewidomymi i głuchymi, którzy przyszli się podzielić upieczonymi przez siebie ciastkami. Drugim ważnym impulsem było spotkanie z profesorem Krzysztofem Globiszem na zajęciach na Akademii Teatralnej w Krakowie – mówi LoveKraków.pl Dominika Feiglewicz.
Początek wspólnej przygody
To właśnie w trakcie zajęć z Globiszem, reżyser pracowała nad tekstem „Wojny w niebie”.
– Ten tekst i praca z profesorem tak bardzo mnie dotknęły, że postanowiłam coś z tym dalej zrobić. Tak powstał pomysł spektaklu z osobami głuchymi. Po jakimś czasie poznałam czworo wspaniałych: Dominikę, Patrycję, Krystiana i Rafała – osób głuchych i niedosłyszących. I tak zaczęła się nasza wspólna przygoda z teatrem – wspomina.
I to właśnie ich zobaczymy na scenie. Wszyscy porozumiewają się na przeróżne sposoby – za pomocą języka migowego, gestów, emocji, wzroku czy pantomimy.
– Dzięki pomocy niedosłyszących aktorów jestem w stanie – w skomplikowanych momentach – dogadać się z resztą. My sobie po prostu pomagamy i uczymy się siebie nawzajem. Mamy taką umowę, że oni mnie poprawiają w miganiu, a ja poprawiam ich w działaniu aktorskim na scenie. I to jest współpraca. To jest bardzo zgrana grupa – przyznaje.
„Ciągle szukam własnej drogi aktorskiej”
Feiglewicz podkreśla, że nie chce podążać standardową drogą aktorską. Wcześniej, jednym z efektów tych poszukiwań była sztuka „Daj się poznać z Twojej najpiękniejszej strony”, realizowany z bezdomnymi. To właśnie oni napisali utwory, później wykonywane przez nich samych lub aktorów na scenie.
– Tak naprawdę ciągle szukam. Jestem w takim momencie i wśród takich ludzi, którzy inspirują mnie właśnie do takiego działania. Podczas pierwszych spotkań z bezdomnymi na Plantach, czułam ogromną radość, ale też wielkie poruszenie. Zobaczyłam, że nie jestem tylko ja i moje aspiracje, ale jest człowiek, który chce być po prostu wysłuchany. Wtedy postanowiłam, że chce robić teatr, który przede wszystkim otwiera na siebie nawzajem. Zwłaszcza na tych wykluczonych – mówi.