Wrota Krakowa. „To przekręt” – twierdzą mieszkańcy Dębnik

„Wrota Krakowa” to nieoficjalna nazwa projektu, według którego powstające Centrum Kongresowe wraz z nieistniejącym jeszcze biurowcem po drugiej stronie ronda Grunwaldzkiego, mają stworzyć coś w rodzaju bramy „wpuszczającej” przyjezdnych do Starego Miasta i na Kazimierz. Jednak okoliczności, jakie temu towarzyszą, nie są zbyt przejrzyste, a mieszkańcy ulicy Kiliańskiego, która ma sąsiadować z planowanym wysokościowcem nazywają całą sprawę przekrętem.

Plan zagospodarowania przestrzennego „Monte Cassino – Konopnicka” zostanie niebawem uchwalony. Termin składania uwag dotyczących ponownie wyłożonej do publicznego wglądu części projektu planu upłynął z dniem 28 października 2013 r. W planie jest w  określone m.in. to, jakie budynki i gdzie mogą powstać. Zgodnie z planem, do działek przeznaczonych pod usługi zalicza się skrawek przy ulicy Kiliańskiego.

Budynek tam planowany może mierzyć nawet 29 metrów i posiadać 4-kondygnacyjny podziemny garaż, ponieważ tak zostało zapisane w warunkach zabudowy (WZ), które otrzymał inwestor. – To jest miejsce przeznaczone na wysoką zabudowę i od dawna było przeznaczone na inwestycję. Tak się kształtuje przestrzeń publiczną. Wszystko jest zgodne z zasadami zagospodarowania przestrzennego – mówił Filip Szatanik na łamach „Dziennika Polskiego”. Jednak z tym nie zgadzają się mieszkańcy sąsiednich domów jednorodzinnych oraz rani dzielnicowi.

Jak to jest, że gdy ja chcę stworzyć pracownie w domu parterowym, to nie uzyskuje pozwolenia na budowę, a pozwala się na budowę 29-metrowego wieżowca? – pyta Piotr Szewczyk, radny Dzielnicy VIII Dębniki. To pytanie nurtuje wszystkich zainteresowanych – mieszkańców z ulicy Kiliańskiego oraz radnych, którzy negatywnie zaopiniowali projekt budowy obiektu  w dokumencie z maja tego roku. Opinię tę uzasadnili m.in.: brakiem nawiązania wysokości budynku do okolicznej zabudowy, zaburzenia panoramy na Dębniki, znacznym zwiększeniem ruchu samochodowego przy niewystarczającej infrastrukturze  drogowej oraz zbyt małej ilości miejsc parkingowych.

Wyrwali kawałek Starych Dębnik

Niemałe kontrowersje wzbudza fakt, że działka oddzielona jezdnią od ul. Kiliańskiego została dodana do obszaru, który pierwotnie miał się zamknąć w granicach ulic Monte Cassino – Konopnicka. Działka ta więc została oderwana od obszaru Starych Dębnik i włączona do de facto innego osiedla – Ludwinowa. – Fragment Starych Dębnik został po prostu wykrojony – ocenia Aleksandra Liszka z kancelarii prawnej Drobot Popławski, która nieodpłatnie pomaga mieszkańcom z ul. Kiliańskiego.  – Ulice powinny tworzyć naturalną granicę. W tym przypadku utajono, że plan zagospodarowania przestrzennego „Monte Cassino – Konopnicka” obejmie również działkę przy ul. Kiliańskiego – mówi. – To przekręt. Inaczej tego nazwać nie umiem – komentuje sprawę jedna z mieszkanek obecna na spotkaniu.

Linia przerywana to granice Ludwinowa. Na czerwono zaznaczona sporna działka.


Usunięcie Starego Miasta z listy UNESCO

Zdaniem Macieja Stupki, przedstawiciela Stowarzyszenia Zwykłego Mieszkańców Ulicy Kiliańskiego, zagrożeń jest kilka i nie dotyczą one jedynie garstki mieszkańców. Chodzi o kwestie widokowe, zwiększenie ruchu i wpływ (niekorzystny) inwestycji na środowisko.

To, czy budynek zasłoni Wawel, czy nie, to już kwestia gustu. Również to, jak będzie wyglądał. Ważniejsze są inne sprawy – tłumaczy Stupka. – Uruchomienie Centrum Kongresowego zwiększy ruch. Postawienie biurowca również – pracownicy oraz klienci będą chcieli dojeżdżać do pracy samochodami. Jak to wpłynie na ruch na ślepej ulicy Kiliańskiego oraz Barskiej? – pyta Maciej Stupka.

Również ważną kwestią, zwłaszcza w obliczu toczącej się dyskusji o smogu, jest emisja spalin. – Niby jest opracowanie mówiące o wpływie uruchomienia Centrum Kongresowego na środowisko, ale nie ma o nim słowa o planowanym budynku przy naszej ulicy – tłumaczy przedstawiciel Stowarzyszenia. Maciej Stupka przyznaje, że cały dokument jest zrobiony nierzetelnie. Są bowiem informacje o tym, że ruch wzrasta, ale już jakie są tego konsekwencje – tego autorzy nie uwzględnili. Autorzy w tej samej ekspertyzie piszą, że wysoka zabudowa zamknie korytarze powietrzne. – A my chcemy oddychać, całe Stare Dębniki chcą oddychać. Wybudowanie tego obiektu uniemożliwi nam to – przekonuje Stupka, jednocześnie zaznaczając, że takie wnioski wysnuł z własnej analizy.

Oprócz tego (może największym argumentem przeciw tego typu działalności) jest możliwość usunięcia Starego Miasta z listy UNESCO. Bowiem wybudowanie takiego obiektu stoi, zdaniem Macieja Stupki, w konflikcie z dokumentem warunkującym wpis „Starego Krakowa” na Listę UNESCO. Chodzi tam m.in. o niezaburzoną panoramę na obszar znajdujący się na Liście. – To nie są strachy na lachy – ostrzega Maciej Stupka. – Wystarczy zainteresować się sprawą mostu w Dreźnie – dodaje.

Kolejnym argumentem jest intensywność zabudowania (stosunek powierzchni całkowitej budynku do powierzchni działki) określona na poziomie 5,8 przy zachowaniu 5% terenu biologicznie czynnego (ogrody, trawniki etc). W uchwalonym planie zagospodarowania przestrzennego dla Dębnik wskaźniki te są zupełnie inne. Na tym obszarze nowe budynki mogą mierzyć maksymalnie 9 metrów, przy zachowaniu 40% powierzchni biologicznie czynnej. – Uchwalanie dwóch tak różnych dokumentów spowoduje uchylenie jednego z nich, co ponosi za sobą koszty przygotowania całej procedury od początku – tłumaczy Aleksandra Liszka.

Mecenas Wojciech Drobot nie zamierza tak zostawić sprawy i zapowiada, że złoży skargę do Sądu Administracyjnego.

CDN