Wspaniałe otwarcie Kraków Areny, Polska ograła Brazylię!

Sportowe otwarcie Kraków Areny wypadło fantastycznie. Reprezentacja Polski po kapitalnym spotkaniu wygrała z Brazylią 3:1 (25:20, 25:21, 28:30, 25:20). Dzięki zwycięstwu nasi siatkarze awansowali na drugie miejsce w swojej grupie i są o krok od awansu do Final Six we Florencji.

W piątkowy wieczór w Kraków Arenie zasiadło aż 15 tysięcy widzów. Lepszego otwarcia Kraków nie mógł sobie wymarzyć. Polacy rozpoczęli mecz od bloku na Lucasie. Niestety nasza reprezentacja nie potrafiła skończyć pierwszych ataków. Brazylia grała bardzo dobrze pasywnym blokiem i wyprowadzała skuteczne kontry. Dzięki nim Canarinhos wyszli na prowadzenie 1:4. Dobry początek napędzał gości w kolejnych atakach. Na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy przegrywając 5:8. W oczy rzucało się słabe przyjęcie Biało-czerwonych. Grę w swoje ręce wzięli więc Andrzej Wrona i Mateusz Mika. Po ich skutecznych akcjach nasi siatkarze najpierw doprowadzili do remisu  9:9, a potem wyszli na prowadzenie 11:10.

Od tego momentu rozpoczął się prawdziwy mecz. Trwała wymiana ciosów, punkt za punkt. Jednak to Polacy na drugą przerwę techniczną schodzili z jednopunktowym prowadzeniem 16:15 po kolejnym skutecznym bloku Wrony. Przy stanie 18:18 Polacy przejęli inicjatywę. Dzięki skutecznej grze wyszli na prowadzenie 21:18. Z kolei Canarhinos zaczęli popełniać proste błędy i nasi siatkarze przy stanie 23:19 byli o krok od zwycięstwa w pierwszym secie. Trener Brazylii próbował ratować sytuację wpuszczając na zagrywkę Fontelesa, ale ten trafił w taśmę i dał Polakom cztery piłki setowe. Biało-Czerwoni wykorzystali pierwszą z nich, ponownie po błędzie siatkarza Canarhinos, Bruno Rezende, który popełnił błąd przy rozegraniu.

Drugi set rozpoczął się od szybkiego prowadzenia Polaków 3:1. Siatkarze Brazylii nie chcieli dać jednak łatwo za wygraną i szybko doprowadzili do stanu 4:5. Podobnie jak w pierwszej partii na przerwę techniczną schodziliśmy z trzypunktową stratą do mistrzów świata. Brazylijczycy wyraźnie podrażnieni po wydarzeniach z wcześniejszego seta, tym razem grali bardzo pewnie i zdobywali punkt za punktem dzięki świetnej grze Lucasa. Na tablicy widniał już nawet wynik 9:14, jednak Polacy zdołali się podnieść. Pomógł w tym as serwisowy i skuteczny blok w wykonaniu Nowakowskiego. Mimo to Brazylijczycy na drugiej przerwie technicznej prowadzili trzema oczkami. Polacy prowadzenie objęli pod koniec seta, przy stanie 19:18. Świetne chwile przeżywał na boisku Mika, który punktował bezradnych Canarinhos. Przy stanie 24:21 serwisu Konarskiego nie przyjęli goście i mieliśmy już dwusetowe prowadzenie Biało-czerwonych!

Blisko historycznego 3:0

Trzeci set lepiej rozpoczęli Brazylijczycy i było 1:3. Jednak Canarinhos nie rozgrywali najlepszych zawodów, bo dobre zagrania przeplatali serią fatalnych błędów, co skrzętnie wykorzystywała nasza kadra wychodząc na 8:5. Dalsza część meczu to walka punkt za punkt. Goście grający z nożem na gardle nie potrafili jednak znaleźć recepty na dobrze ustawionych polskich siatkarzy. Nie pomagały także zmiany, których dokonywał Rezende. Niestety w szeregi Biało-czerwonych wkradł się niepotrzebny luz i z kilkupunktowej przewagi zrobił się najpierw remis 18:18. Kilka chwil później mistrzowie świata prowadzili już 18:21. Od tego momentu toczyła się wojna nerwów na parkiecie. Co ciekawe Brazylijczycy cieszyli się już z wygranego seta 23:25, ale sędzia po challengu zmienił decyzję na korzyść naszej drużyny. Polacy bronili kolejne piłki setowe, ale w najważniejszym momencie to jednak Canarinhos pokazali klasę i wygrali trzeciego seta 28:30.

Czwarty set był najbardziej wyrównany ze wszystkich. W zasadzie od początku toczyła się walka punkt za punkt. Żadna z ekip nie potrafiła utrzymać kilkupunktowego prowadzenia. Najpierw Brazylia miała dwa punkty przewagi (6:8), ale kilka minut później to Polacy cieszyli się z jednopunktowej przewagi (13:12). Sytuacja przechyliła się na korzyść naszej kadry po drugiej przerwie technicznej. Po skutecznej grze blokiem nasi siatkarze doprowadzili do wyniku 19:15. Takiej przewagi nie dało się już roztrwonić, a zwycięstwo przypieczętował atakiem z krótkiej Wrona.

Polska - Brazylia 3:1 (25:20, 25:21, 28:30, 25:20)

Polska: Drzyzga, Konarski, Mika, Buszek, Nowakowski, Wrona, Zatorski (libero), oraz Kurek, Kłos, Bociek

Brazylia: Rezende, Wallace de Souza, Lucarelli, Endres, Saatkamp, Sidnei dos Santos, Pedreira (libero), oraz Fonteles, Visotto, Vieira de Oliveira.

Sędziowali: Jaafar Ali (Brunei), Jiang Liu (Chiny)

Widzów: 15 250