Wszystkie ręce na pokład. Czasu jest coraz mniej

Piętrzą się problemy dotyczące wymiany pieców. Wniosków jest mało, coraz więcej osób nie może z różnych powodów starać się o ekologiczne ogrzewanie, a dodatkowo pojawiają się ludzie, którzy twierdzą, że zostali niesprawiedliwie rozliczeni.

Problem: mało wniosków

Dotychczasowa liczba wniosków nie powala, jest ich kilkaset. Obniżenie liczby składanych dokumentów nikogo nie zaskoczyło w urzędzie miasta, ale opinia publiczna z zainteresowaniem przygląda się temu, jak szybko zmieniają się cyferki na liczniku wniosków. Zdaniem Witolda Śmiałka już teraz powinniśmy zanotować wzrost zainteresowania, ponieważ firmy, które złapały wielu klientów w 2016 roku, powoli odkopują się ze zleceń i powoli włączają się w promocję wymiany pieców. Apele z kościelnych ambon również mają w tym pomóc.

Problem: prawo i sąsiedzi

Wielokrotnie pisaliśmy o problemach osób, które starały się o wymianę pieców, ale niestety nie mogły tego zrobić z powodu tego, iż nie mieli zgody właściciela danego budynku lub administratora. Procedury zostały uproszczone w zeszłym roku, ale nie rozwiązały tego problemu.

– Duża część osób nie decyduje się na wymianę pieców z powodu niejasnego stanu prawnego nieruchomości bądź problemów ze spadkiem. Występują również sytuacje, które nie wynikają z niejasności prawnych, tylko z konfliktów sąsiedzkich – pisze w uchwale kierunkowej dla prezydenta miasta Rafał Komarewicz, przewodniczący klubu Przyjazny Kraków w radzie miasta.

Widząc tę kwestię, radni chcą, aby prezydent Majchrowski powołał zespół profesjonalnych mediatorów, którzy bezpłatnie doprowadzą do porozumienia zwaśnionych stron i ostatecznie – do wymiany pieca/kotłowni na palenisko ekologiczne.

– Uważamy również, że wymiany pieców dokonane w wyniku pracy zespołu powinny otrzymywać 100-procentową dopłatę, pod warunkiem dokonania tego w ciągu pół roku od zakończenia powodu uniemożliwiającego wymianę pieca – zakłada projekt uchwały.

Problem: mali dostają za mało

Do radnego Krzysztofa Durka zgłosili się krakowianie, którzy wymienili piece, ale czują się potraktowani niesprawiedliwie. Chodzi o właścicieli mieszkań o metrażu 15-20 mkw. – Otrzymali informację z Wydziału Kształtowania Środowiska, iż dostaną dotację w wysokości 2,5 tys. złotych, a firma, która zajmuje się wymianą wyceniła koszty na ok. 7 tys. złotych – opisuje sprawę w interpelacji do prezydenta miasta samorządowiec. Durek po rozmowie z mieszkańcami stwierdził, że czasem dotacje nie przekraczają 35% wszystkich kosztów.

Doradca prezydenta ds. jakości powietrza jest zaniepokojony takimi doniesieniami. – Trzeba zrobić wszystko, aby tak się nie działo – deklaruje i przypomina, że faktycznie w latach poprzednich właściciele niewielkich mieszkań nie byli równo traktowani. Jednak miało się to zmienić jeszcze w 2015 roku.

Jak informował nas Jan Urbańczyk, zastępca dyrektora Wydziału Kształtowania Środowiska, w 2016 roku odsetek wnioskodawców, którzy otrzymali równe lub nieprzekraczające kwoty z faktur dofinansowanie, wynosi blisko 99%.

Należy jednak pamiętać, kiedy można nie dostać odpowiedniej ilości pieniędzy. W największym skrócie chodzi o materiały oraz usługi. Urzędnicy biorą pod uwagę średnie standardy zarówno kaloryferów i rur, jak i pracy wykonywanej podczas wymiany pieców.

– Oznacza to, że na fakturze mogą znajdować się koszty niezwiązane z wymianą systemu ogrzewania na proekologiczny, czyli wykraczające poza zakres inwestycji objęty dotacją. Chodzi tu np. o: wymianę podłóg, malowanie ścian, kafelkowanie, montaż instalacji kanalizacyjnych, zakup materiałów związanych z tymi pracami i inne. Ponadto wnioskodawca może zamówić usługę i materiały w standardzie wyższym od średniego, co powoduje w efekcie, że przyznana kwota dotacji nie pokrywa w całości poniesionych kosztów inwestycji – przypomina urzędnik.