„Wszystko, czego się dotknęła, zamieniało się w beton”. Łukasz Gibała o odwołaniu Elżbiety Koterby
Dziś w Krakowie tematem numer jeden jest odwołanie ze stanowiska wiceprezydent Elżbiety Koterby. Łukasz Gibała, kandydat na prezydenta Krakowa postanowił odnieść się do zaistniałej sytuacji. Przyznaje, że to „typowa zagrywka przedwyborcza”.
– Konflikt interesów, na który powołuje się prezydent Krakowa, zachodził już wcześniej. Wystarczy przytoczyć tu przykład zabudowy działek przy Forcie Bronowice, gdzie w imieniu dewelopera o wuzetkę starał się syn pani ex-prezydent. Dodatkowo firma kierowana przez syna i męża Elżbiety Koterby przez kilka lat pobierała duże dotację od miasta na remont swojej kamienicy w centrum. Wtedy nie było konfliktu interesów, Jacek Majchrowski dostrzegł go akurat przed wyborami – komentuje Gibała.
„Nie z nami te numery!”
Od razu ocenia, że chociaż Elżbieta Koterba została odwołana, to tak naprawdę „nie da się odwołać zabudowy Ruczaju, Bronowic, Zablocia i wielu innych rejonów Krakowa”.
- Nikt nie zwróci też mieszkańcom nerwów, które stracili na walce z jej wizją Krakowa. Dlatego nie mam wątpliwości, że krakowianie nie nabiorą się na tę sztuczkę personalną. Jacek Majchrowski sprytnie próbuje zrzucić odpowiedzialność na skompromitowaną urzędniczkę, ale nie z nami te numery – twierdzi.
Wina Majchrowskiego
Łukasz Gibała zaznacza również, że to prezydent Krakowa powołuje swoich zastępców i bezpośrednio odpowiada za ich działania.
- „Zrzucenie przez Jacka Majchrowskiego kolejnej warstwy skóry niczym wąż” - jak dzisiejsze odwołanie celnie skomentowali politolodzy – nie zmieni podstawowego faktu: wszystkie decyzję byłej wiceprezydent musiały być akceptowane przez jej szefa. Przez 8 lat. Jej prace na rzecz mieszkańców możemy porównać do mitycznego Króla Midasa, z tym, że zamiast w złoto, wszystkiego czego dotknęła zamieniało się w beton – podsumowuje kandydat na prezydenta miasta.