Wyburzenia i paraliż komunikacyjny? „Czujemy się oszukani przez GDDKiA”
Burmistrz: „Nie ma zgody na nierówne traktowanie”
Punktem zapalnym stało się pismo z centrali GDDKiA dotyczące planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego m.in. Gminy Myślenice. Dyrekcja wskazała w nim, że w promieniu 250 metrów od dróg klasy A i S nie powinno być zabudowy mieszkaniowej, szkół czy szpitali. Burmistrz Szlachetka wytyka tu rażącą niekonsekwencję.
– Powstaje więc fundamentalne pytanie: dlaczego tych samych zasad GDDKiA nie chce stosować przy planowaniu nowej S7 umownie pomiędzy Krakowem a Myślenicami? Nie może być tak, że wobec mieszkańców i samorządów stosuje się jedne standardy, a wobec własnych inwestycji zupełnie inne – mówił Jarosław Szlachetka.
Zdaniem włodarza, skoro GDDKiA wymaga od gmin 250-metrowego bufora ochronnego, sama powinna wyznaczyć trasę z dala od gęstej zabudowy. Tymczasem obecne warianty przecinają gminę, co budzi stanowczy sprzeciw.
– Nie możemy dopuścić do rozwiązań, które pogorszą komfort życia mieszkańców, podzielą miejscowości i zablokują rozwój naszej gminy – podkreślił burmistrz.
Zawieszenie rozmów i zarzut braku dialogu
Samorządowcy uważają, że powołany przez GDDKiA zespół nie służy realnym konsultacjom. Z tego powodu burmistrz zdecydował o wycofaniu się z jego prac, tłumacząc to brakiem odpowiedzi na postulaty i „stwarzaniem pozorów nowego otwarcia”.
– Po tym, co wydarzyło się od stycznia bieżącego roku, muszę jednoznacznie stwierdzić razem z przedstawicielami strony społecznej, że czujemy się oszukani przez decydentów oraz GDDKiA – dodał Szlachetka.
„Ogromna ilość wyburzeń”
Podczas spotkania sekretarz gminy Robert Pitala zaprezentował mapę, która uwzględnia wspomniany 250-metrowy bufor ochronny. Wynika z niej, że każda z proponowanych tras koliduje z kluczowymi obszarami życia mieszkańców.
– Nowej drogi S7 nie da się poprowadzić przez gminę Myślenice w żadnym wariancie bez ogromnej ilości wyburzeń, degradacji całych miejscowości oraz paraliżu komunikacyjnego w samym mieście – ocenił Robert Pitala.
Czego domaga się samorząd?
Władze Myślenic żądają całkowitego porzucenia obecnych koncepcji i wyznaczenia nowych wariantów – na wschód lub zachód od gminy (m.in. za Zbiornikiem Dobczyckim), bez konieczności budowy łącznika BDI z S7.
– Dziś waży się przyszłość naszej gminy. Razem musimy zadbać o przyszłość naszej lokalnej społeczności – podsumował włodarz Myślenic.
Oficjalne stanowisko gminy ma w najbliższych dniach trafić do centrali GDDKiA. Samorząd zapowiada, że nie odpuści walki o rozwiązania, które ochronią interesy mieszkańców regionu.