Wyciek gorącego żużla, zapłon akt i brak scenariusza. Tak doszło do pożaru archiwum

– Zastosowanie stałego urządzenia gaśniczego przy zwartych bryłach regałów doprowadziło do powstania tzw. pożaru głębokiego, dla którego aerozolowe urządzenie gaśnicze nie posiada skuteczności gaśniczej, a więc pożar taki nie mógł być ugaszony – stwierdził sąd.

Pożar miejskiego archiwum przy ulicy Na Załęczu w Krakowie wybuchł 6 lutego 2021 roku. Przez dziesięć dni walczyło z nim blisko 700 strażaków. Żeby ugasić ogień, zużyli 60 tys. m3 wody oraz 4 tony proszku gaśniczego. Większość dokumentów uległa zniszczeniu. Część z nich spaliła się, z kolei inne zamokły w trakcie długiej akcji gaśniczej.

Przypomnijmy: obrońca skazanego zapowiedział złożenie apelacji. Jeszcze przed wydaniem wyroku zabrał głos na naszych łamach i powiedział, dlaczego nie zgadza się z zarzutami wobec swojego klienta. Prokuratura wciąż prowadzi postępowanie w sprawie pożaru krakowskiego archiwum, z którego udało uratować się 4 proc. z ponad 20 kilometrów akt. Początkiem stycznia nasi informatorzy stwierdzili na naszych łamach, że system gaśniczy w kompleksie przy ulicy Na Załęczu mógł posiadać wady.