Wycinki tam, gdzie ma być park
Z powstającego parku Duchackiego zniknie prawie 400 drzewek i wiele krzewów. Zarząd Zieleni Miejskiej uspokaja, że usunięte zostaną tylko samosiejki i uschnięte rośliny. Teren przyszłego parku pozostawał przez ostatnie lata praktycznie bez opieki i wymaga teraz uporządkowania.
Informacja o wycinkach pojawiła się przy okazji zorganizowanego przez ZZM spotkania w planowanym parku. Wzięli w nim udział m.in. przedstawiciele różnych miejskich instytucji oraz autor inwentaryzacji dendrologicznej terenu. Tematem była planowana wycinka 389 drzew i 820,3m2 krzewów.
Samosiejki i suche
W internecie rozwinęła się dyskusja o działaniach urzędników. Najczęściej powracające pytanie dotyczyło tego, dlaczego w miejscu, w którym ma powstać park, prace zaczyna się od wielkiej wycinki.
– Ta liczba 389 obejmuje samosiejki oraz suche drzewa, tak więc to tylko tak groźnie wygląda. To są głównie cięcia sanitarne, nie ma tam nic szczególnie cennego – uspokaja Piotr Kempf, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej. Jak mówi, na dalszych etapach tworzenia parku być może będzie potrzebne usunięcie jakichś drzew. – Ale te będziemy się starali przesadzać tak, żeby zieleń jak najmniej ucierpiała – zapewnia Kempf.
Usunąć jak najmniej
Na to, że istniejąca zieleń w parku Duchackim zostanie wycięta w jak najmniejszym stopniu, liczy radny Rady Dzielnicy XI Podgórze Duchackie, Jarosław Kajdański. Taki postulat dzielnica stale podnosi w dyskusjach o parku. – Urzędnicy zgodzili się z tymi naszymi prośbami. Pytanie tylko, czy teraz się do tego zastosują – mówi radny.
Niepokój radnego wzbudza fakt, że informacja o wtorkowym spotkaniu dotarła do dzielnicy na tyle późno, że nie było już możliwe delegowanie przedstawiciela rady. – Nikt nie był, jesteśmy wszyscy zaskoczeni taką formą zaproszenia – mówi radny.
Kajdański przyznaje jednak, że uporządkowanie zieleni jest tam potrzebne. – Na pewno trzeba przerzedzić ten park. Liczby robią wrażenie, ale jeśli weźmie się pod uwagę liczbę wszystkich drzew, to jest to tylko ułamek. Drzewa już wcześniej zostały zinwentaryzowane i oznakowane, żeby nie było żadnego zaskoczenia – mówi.