Wykreślić Wawel z rejestru zabytków! [FELIETON]
I to szybko, jak najprędzej. Zaoszczędzimy mu w ten sposób wstydu, na jaki chce go narazić część krakowian. Tych, którzy do tego samego prestiżowego rejestru zabytków chcą dopchnąć kolanem budynek hotelu Cracovia.
Złapałem się za głowę, kiedy do podpisania petycji za pośrednictwem Facebooka zaprosił mnie jeden ze znajomych. I z tego miejsca serdecznie go przepraszam, ale niech uschnie mi prawica, gdy przypadkowo zrobię to pod wpływem płynnych środków odurzających (a jestem ich fanem, więc zagrożenie jest wysokie).
Podpisać się pod umieszczeniem Cracovii w rejestrze zabytków, to jak nominować Piotra PiKeja Kukulskiego do nagrody Grammy razem z Dr Dre. To jak umieścić Jolę Rutowicz pomiędzy ślicznotkami ubiegającymi się o tytuł Miss World. To jak wybrać się na uroczysty bal w różowym dresie i beztrosko popijając szampana udawać, że pasuje się do opakowanego frakami towarzystwa.
"Uważamy, że hotel Cracovia stanowi istotne świadectwo minionej epoki..." - to jedyne pół zdania uzasadnienia petycji, pod którym mogę się podpisać. Istotnie, ten grubo ciosany, betonowy kloc idealnie oddaje klimat smutnego okresu PRL. Razem z ustrojem owego PRL-u powinien jak najszybciej znaleźć się na kartach historii i równie szybko zniknąć z przestrzeni publicznej. Nie dlatego, że wszystko, co wtedy wybudowano jest paskudne. Dlatego, że paskudny jest ten konkretny budynek.
Być może gdy z wielką pompą oddawano go do użytku, zachwyty niosły się od Rzeszowa po Wrocław i od Zakopanego po sam Gdańsk. Ale próby czasu nie przeszedł. Blacha falista znana z jego fasady jest wprawdzie ciągle popularna, tyle że posługują się nią architekci składów na narzędzia w ogródkach działkowych. A samą bryłą nie wyróżniał się nawet w latach swojej świetności.
A przecież przykłady nieszablonowej, ciekawej i po prostu ładnej modernistycznej architektury można mnożyć. Nawet w Krakowie mamy chociażby hotel Forum, czy sąsiadujące z Cracovią, błyszczące przeszkloną fasadą kino Kijów. O niedawno wyremontowanym poznańskim Okrąglaku nawet nie wspominając. Proponuję zresztą małą zabawę.
Powyżej wspomniany Okrąglak po remoncie i Cracovia w latach świetności, czyli w stanie, do którego chcieliby ją przywrócić fani. I teraz, jak w reklamie pewnej marki kosmetyków: spójrzcie na Cracovię i na Okrąglak. Jeszcze raz na nią i znów na Okrąglak. Naprawdę uważacie, że oba budynki pod względem architektonicznego polotu grają w tej samej lidze? Oba należy pokazywać przyszłym pokoleniom, jako świetne przykłady modernizmu?
W ten sposób dochodzimy do sedna sprawy. Jestem przekonany, że większość ludzi popierających dopisanie hotelu do rejestru robi to nie dlatego, że uważa go za wzniosłe dzieło Witolda Cęckiewicza. Robią to ze strachu przed zabudowaniem reprezentacyjnego miejsca przy Błoniach czymś równie złym (bo, wybaczcie, zaprojektowanie budynku brzydszego, wymagałoby architekta z wrodzoną dysfunkcją wzrokowo-manualną). Trudno im się dziwić. Galeria Krakowska jest doskonałą nauczką.
A może się mylę? Proponuję zabawę numer dwa. Mając gwarancję, że na miejscu hotelu Cracovia powstanie budynek przystający poziomem architektury, funkcjonalnością i przeznaczeniem do obecnych czasów, a nie kolejne pudełko po trampkach z galerią handlową w środku, nadal bylibyście za pozostawieniem Cracovii po wsze czasy? Odpowiedzcie w sondzie poniżej.