Wyniki tych badań dadzą odpowiedź, co nas bardziej truje
Czwarta stacja monitorująca zanieczyszczenie powietrza zacznie działać w Krakowie. Stanie przy ulicy Dietla – pomiędzy ul. Wielopole a Halą Targową. Da nam to wiedzę, jak wygląda emisja zanieczyszczeń emitowanych przez ruch samochodowy. – Postawimy tam stację we współpracy z prezydentem Jackiem Majchrowskim – mówi Paweł Ciećko, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.
Co nam da ta stacja?
– Stacja będzie badać zanieczyszczenia komunikacyjne – mówi Paweł Ciećko. – Jej lokalizacja pozwoli uzupełnić wyniki badań ze stacji przy alei Krasińskiego. Stawiamy ją w oparciu o współpracę z prezydentem Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. Urząd miasta dzięki tym wynikom chce wprowadzić skuteczniejszą walkę z niską emisją, powodowaną przez komunikację samochodową. Wyniki badań posłużą do zweryfikowania wdrażanego programu ochrony powietrza na terenie Aglomeracji Krakowskiej – tłumaczy urzędnik. Stacja będzie stała tam prawdopodobnie do wiosny, później wróci na okres letni.
Co może zrobić miasto, gdy wyniki faktycznie potwierdzą lansowaną przez prof. Mariana Mazura z AGH hipotezę, że za smog w większej mierze niż dotychczas sądzono odpowiadają samochody? Przede wszystkim ograniczyć wjazd na II obwodnicę lub – po zmianie prawa na szczeblu ustawy – ograniczać ruch akcyjnie tam, gdzie poziom zanieczyszczeń jest duży.
Obwoźna stacja monitoringu
Małopolska sieć monitoringu zanieczyszczeń powietrza składa się z dwunastu stacji. Trzy są w Krakowie: w Nowej Hucie, przy alei Krasińskiego oraz na Kurdwanowie. Spełniają one wymogi dyrektywy. Koszt postawienia takiej stacji ze sprzętem z wyższej półki to 200 tysięcy złotych plus około 15 tysięcy utrzymania rocznego.
Czwarta stacja nie będzie na stale monitorowała powietrza w Krakowie. – Chcemy zbadać 12 miejscowości, w tym zdrojowe. Robimy to na prośbę samorządów, które chcą zweryfikować swoje programy naprawcze powietrza – wyjaśnia Paweł Ciećko.