Wypieranie mieszkańców, patologia, a może po prostu biznes? Kraków ma spory problem z tym zjawiskiem

– Najem krótkoterminowy stał się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnych miast turystycznych – twierdzą w magistracie. Pomysłów na uporządkowanie tego biznesu jest dużo.

Wśród nich pojawiają się te daleko idące. Przedstawiciele Stowarzyszenia Dobra Noc Kraków przekonują, że powinno się wprowadzić całkowity zakaz prowadzenia najmu krótkoterminowego w budynkach mieszkalnych w całym mieście. Zwracają uwagę, że od tego typu usług są hotele.

Najem krótkoterminowy prowadzi do wypierania stałych mieszkańców z centrum oraz do trudności z zakupem nieruchomości przez młodych ludzi, którzy chcą rozpocząć życie „na swoim”. Uprzywilejowani przez to stają się inwestorzy z dużym kapitałem, jak np. portfele inwestycyjne, które hurtem wykupują mieszkania jako inwestycje – podkreśla Jadwiga Kirschanek, przedstawicielka stowarzyszenia.

Przypomina, że najem krótkoterminowy w mieszkaniach prywatnych pierwotnie polegał na wynajmowaniu swoich własnych lokali tylko na czas wyjazdu właściciela. Dopiero z czasem stał się całorocznym biznesem.

Wawel z roku na rok przyciąga turystów
Wawel z roku na rok przyciąga turystów
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Również Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl zwraca uwagę, że najem krótkoterminowy przeszedł dużą zmianę.

– Pojawiły się firmy, które kupują mieszkania właśnie z myślą o takiej usłudze. Są też właściciele mieszkań, którzy powierzają takim firmom swoje lokale – twierdzi.

Jeśli nie całkowity zakaz, to co? – Rozwiązaniem mogłyby być przepisy, jakie zostały wprowadzone np. w Berlinie. Nie możesz tam podnajmować krótkoterminowo lokalu, w którym nie mieszkasz. Dzięki temu właściciel jest w pełni odpowiedzialny za swojego gościa. W innej sytuacji problemy spadają na wszystkich mieszkańców danego budynku – komentuje Kirschanek.

Kłopotów przez najem krótkoterminowy doświadczyła na własnej skórze. Miała taki lokal w sąsiedztwie, za ścianą:

Wystarczyło jedno takie mieszkanie w całej kamienicy, żeby pojawiły się: całonocne imprezy, brak poczucia bezpieczeństwa (co kilka dni zmieniają się mieszkańcy, nie masz pewności, kto tak naprawdę jest za ścianą, a posiada klucze do budynku), dzwonienie w nocy do naszych mieszkań, bo np. zapomniało się kluczy, wpuszczanie obcych ludzi na klatkę schodową. To wszystko zniknęło, gdy lokal został wynajęty na długi termin.

Kraków jest w czołówce

Marek Wielgo zauważa, że najem krótkoterminowy szybko upowszechnia się w miastach takich jak Kraków. Przede wszystkim ze względu na fakt, że rośnie atrakcyjność turystyczna polskich miast.

– Obserwuję różnego rodzaju zestawienia najchętniej odwiedzanych miejsc, które są publikowane w mediach amerykańskich czy zachodnioeuropejskich. Regularnie pojawiają się w nich Kraków, Gdańsk, Warszawa, Wrocław, które są w czołówce, ale ostatnio na takiej liście widziałem też Poznań. Mamy więc do czynienia z dużym wzrostem liczby turystów – zwraca uwagę ekspert.

Bardzo często są to wyjazdy weekendowe: młodzi ludzie podróżują i „szukają tańszej alternatywy dla hoteli, które są jednak dość drogie”. 

Rynek Główny
Rynek Główny
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Ponieważ jest popyt na tanie noclegi, w związku z tym rozwija się właśnie najem krótkoterminowy – dodaje.

Nie ma wątpliwości, że w efekcie spada dostępność mieszkań dla mieszkańców. – Rosną czynsze, ponieważ ubywa mieszkań na wynajem długoterminowy – komentuje w rozmowie z LoveKraków.pl Wielgo.

Najem krótkoterminowy przekłada się też na zjawisko gentryfikacji, czyli wypychania mieszkańców na przedmieścia. – To efekt uciążliwości, jakie generują turyści, m.in. hałasu – dodaje nasz rozmówca.

Zwraca również uwagę na istotną kwestię bezpieczeństwa. – Chodzi o to, że inwestujący w najem krótkoterminowy często przerabiają duże mieszkania na małe klitki: można mieć wątpliwości, czy to jest zgodne z przepisami przeciwpożarowymi oraz tymi dotyczącymi wentylacji – twierdzi.

Oczywiście na rynku są dostępne rozwiązania, które mogą ograniczyć uciążliwości, związane z najmem krótkoterminowym. 

Można instalować czujniki hałasu w mieszkaniach. Jeżeli normy są przekraczane, zgłaszamy to wynajmującemu lokal i prosimy, żeby takie sytuacje nie miały już w przyszłości miejsca – przekonuje Marek Wielgo.

Taki najem to patologia?

Według naszego rozmówcy, wbrew powszechnej opinii, najem krótkoterminowy to nie jest jedna wielka patologia. Owszem, wymaga uporządkowania.

Gdybyśmy przeanalizowali setki tysięcy tego rodzaju umów najmu w skali roku, to pewnie kłopotliwych najemców jest promil. Przede wszystkim konieczne jest utworzenie rejestru lokali wynajmowanych krótkoterminowo. To wyeliminuje w jakimś stopniu szarą strefę.
Marek Wielgo

Z kolei zajmujący się kwestiami mieszkalnictwa radny miejski Tomasz Leśniak z Nowej Lewicy mówi wprost:

– Najem krótkoterminowy w obecnej postaci to patologia. Jest żyłą złota dla platform rezerwacyjnych i wąskiej grupy potentatów na rynku nieruchomości. 

Radny Leśniak podkreśla, że rachunek płacą natomiast zwykli mieszkańcy, bo wypieranie funkcji mieszkaniowej przez turystyczną przekłada się na uciążliwe sąsiedztwo, wymieranie dzielnic śródmiejskich i ograniczenie dostępności cenowej mieszkań. – Widzi to coraz większa grupa europejskich miast – dodaje.

Radny Tomasz Leśniak
Radny Tomasz Leśniak

Podaje przykład: w Barcelonie, mieście o podobnej charakterystyce rynku mieszkaniowego do Krakowa (duża presja turystyczna i mała liczba mieszkań należących do miasta), w 2017 roku na rynek najmu krótkoterminowego składało się ok. 9,5 tys. lokali mieszkalnych wynajmowanych legalnie i ok. 3,3 tys. działających w „szarej strefie”. 

– Wyniki badań naukowców z Uniwersytetu w Barcelonie dotyczące ich wpływu na ceny mieszkań są jednoznaczne. W dzielnicach z dużym udziałem mieszkań przeznaczanych dla turystów, najem krótkoterminowy odpowiadał za wzrost czynszów o 7 proc. i wzrost cen transakcyjnych mieszkań o 19 proc. Poza tym, blisko 60 proc. mieszkańców Barcelony postrzega najem krótkoterminowy jako uciążliwy dla lokalnych społeczności – twierdzi Tomasz Leśniak.

Dlatego kolejne duże europejskie miasta, m.in. Amsterdam, Berlin, Paryż oraz Wiedeń, walczą z „szarą strefą” i wprowadzają różnego rodzaju ograniczenia dla takiej działalności.

Amsterdam ogranicza od kwietnia możliwość wynajmu mieszkania na krótki okres do 15 dni w roku, a Wiedeń ustanowił limit na poziomie 30 dni w roku. Barcelona zdecydowała się na bardziej stanowczy krok. Do 2028 r. zamierza zlikwidować cały rynek najmu krótkoterminowego, żeby zwiększyć liczbę mieszkań dostępnych na wynajem dla mieszkańców.
Tomasz Leśniak

Polski rząd pracuje

Radny Leśniak zwraca uwagę, że być może wkrótce również Kraków zyska narzędzia prawne do rozsądnej regulacji najmu krótkoterminowego. 

Polski rząd pracuje obecnie nad ustawą, która m.in. wprowadzi obowiązkowy rejestr lokali przeznaczanych na najem krótkoterminowy i da radom gmin kompetencje do ustalania na terenach miast stref, w których wyłączona będzie możliwość prowadzenia tego rodzaju działalności – przyznaje.

Ekspert RynkuPierwotnego.pl twierdzi, że w polskich metropoliach nie musimy od razu wprowadzać stref wolnych od najmu krótkoterminowego. 

Wystarczy jego ograniczenie np. do 90 dni w roku, jak to jest w różnych europejskich miastach – zaznacza Marek Wielgo.

Właściciel mógłby wynajmować lokal studentom w trakcie roku akademickiego, a gdy oni wyjadą do siebie, udostępniał by przez jakiś czas mieszkanie turystom.

Zdaniem eksperta przede wszystkim konieczne jest utworzenie rejestru lokali wynajmowanych krótkoterminowo. To wyeliminuje w jakimś stopniu szarą strefę. 

– Dzięki takiemu rejestrowi poznamy skalę zjawiska – dodaje Wielgo.

Kazimierz
Kazimierz
Krzysztof Kalinowski, LoveKraków.pl

Tomasz Leśniak ma nadzieję, że w stolicy Małopolski uda się wprowadzić zakaz najmu krótkoterminowego w dzielnicach, w których jest silnie skoncentrowany. 

– To realna szansa na poprawę jakości życia w budynkach, gdzie zwykli mieszkańcy muszą znosić uciążliwości związane z sąsiadami-turystami. Co więcej, duża liczba mieszkań może dzięki temu wrócić na wynajem długoterminowy dla mieszkańców Krakowa – dodaje radny.

Obiecuje, że będzie działał na rzecz takiego zakazu w dzielnicy Stare Miasto, w tym na Kazimierzu. 

– Czas w końcu przywrócić rozsądne proporcje między liczbą turystów a liczbą mieszkańców w centrum miasta – kwituje radny.

Eliza Dydyńska-Czesak z Krakowa dla Mieszkańców uważa, że kompetencje w zakresie wyznaczania stref w mieście bez noclegów niekategoryzowanych powinny leżeć w gestii gminy, ale równie ważna jest zgoda wspólnoty czy spółdzielni na taki lokal w budynku. 

Przywróciłabym również obowiązek meldunku oraz wprowadziła obowiązek instalacji czujników hałasu i odpowiedzialność materialną za szkody wyrządzone w obiekcie – dodaje radna.

Niewielki odsetek mieszkań

Marek Wielgo twierdzi, że jakiś czas temu naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego badali zjawisko najmu krótkoterminowego w stolicy. 

Okazało się, że dotyczy niewielkiego obszaru miasta. 75 proc. tych umów w ramach najmu krótkoterminowego koncentrowało się w promieniu 5 km od stacji Metro Centrum: to ścisłe centrum – zauważa Wielgo.

W pozostałej części Warszawy to był naprawdę niewielki odsetek zasobu mieszkaniowego, który był przeznaczany na najem krótkoterminowy. Także tutaj raczej należałoby mówić o punktowych problemach – dodaje ekspert.

Kraków obok Paryża i Berlina

Problem dostrzegają w krakowskim magistracie. – Najem krótkoterminowy stał się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnych miast turystycznych – nie ukrywa Bożena Zaremba-Marcych z Wydziału ds. Turystyki urzędu miasta.

Zapewnia, że urzędnicy pracują nad tym, żeby to zjawisko uporządkować. 

– Od 2017 roku Kraków – jako aktywny członek Sojuszu Miast Europejskich (STR) – zabiegał o stworzenie wspólnych regulacji dotyczących najmu krótkoterminowego. W sojuszu działają największe miasta turystyczne Europy, m.in. Paryż, Berlin, Barcelona, Wiedeń, Madryt i Bruksela, a liderem jest Amsterdam. To właśnie te miasta, w tym Kraków, alarmowały o konieczności ujednolicenia zasad, które pozwolą skutecznie nadzorować rynek najmu krótkoterminowego – zwraca uwagę urzędniczka.

Turyści
Turyści
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zapewnia, że działania zakończyły się sukcesem. Wskazuje na rozporządzenie Parlamentu Europejskiego sprzed dwóch lat, które dotyczy gromadzenia i udostępniania danych o usługach najmu krótkoterminowego. 

Nadchodzące zmiany to koniec anonimowości gospodarzy i „nowe narzędzia” w rękach samorządów. Każdy obiekt będzie musiał posiadać numer rejestracyjny umieszczany w ofercie najmu. Kraków stosuje takie rozwiązanie już od kilku lat – teraz stanie się ono standardem w całej UE.
Bożena Zaremba-Marcych

Urzędniczka twierdzi, że pracownicy Wydziału ds. Turystyki na bieżąco monitorują serwisy rezerwacyjne. Są to działania standardowe, prowadzone od lat. 

Oferty obiektów noclegowych są weryfikowane, czy zostały zgłoszone do ewidencji. W przypadku świadczenia usług poza nią, do przedsiębiorcy prowadzącego usługi hotelarskie w obiekcie wysyłane jest pismo z informacją o obowiązku wpisu – dodaje nasza rozmówczyni.

26 marca 2026 roku w ewidencji wpisanych było ponad 2,6 tys. obiektów noclegowych, które dysponują ponad 37 tys. miejsc noclegowych.

To miejsca pracy

Jak już informowaliśmy, w październiku 2025 roku Airbnb opublikowało raport dotyczący wpływu najmu krótkoterminowego na polską gospodarkę.

Najważniejsze wnioski, jakie z niego płyną, mówią o 1,8 mln przyjętych gości w 2024 roku i wniesieniu przez ten sektor 2,5 mld zł do polskiego PKB. 

Do tego ta odnoga sektora turystycznego (i tej konkretnej platformy) wygenerowała ponad 20 tys. miejsc pracy.