Wyprowadzka gastronomika. "Zamach, uszczęśliwianie na siłę"
Urzędnicy są zdeterminowani, aby przenieść szkołę gastronomiczną z placu Matejki na Prądnik Czerwony, zająć budynek i umieścić tam Wydział Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa. Potwierdzili to na wtorkowej komisji edukacji. Grono pedagogiczne i rodzice bronią starej lokalizacji jak lwy. Radni miejscy są podzieleni w tej sprawie. Decyzja może zapaść na dzisiejszej sesji rady miasta.
Wiceprezydent ds. edukacji Katarzyna Cięciak idzie drogą swojego poprzednika – Tadeusza Matusza – i chce przeniesienia Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego do budynków po wygaszanym Zespole Szkół Ekonomicznych nr 6. – Warunki tam są korzystniejsze dla realizacji programu. Pomieszczenia, kosztem 700 tys. złotych, mają zostać dostosowane do potrzeb nowej szkoły. Budynek jest po termomodernizacji, posiada lepsze zaplecze sportowe oraz lokalowe – przekonywała radnych Cięcia.
Na potwierdzenie swoich słów przywołała dane. 23 sale dydaktyczne są duże, bo każda ma przynajmniej 50 mkw., a w kamienicy przy pl. Matejki klasy są wielkości nawet 17 mkw. Za przeniesieniem szkoły ma także przemawiać infrastruktura sportowa. Teraz dzieci uczęszczające do gastronomika mają do dyspozycji w sumie trzy sale, w tym siłownię, ale są one małe: mają od 30 do 90 mkw. i wysokość 3,5 metra. – Sam budynek wymaga kolejnych nakładów finansowych, ponieważ za jakiś czas nie będzie spełniał standardów bezpieczeństwa przeciwpożarowego – przekonuje wiceprezydent.
„Dlaczego uczniowie za wami nie pójdą?”
Przedstawiciele szkoły nie chcą słyszeć o zmianie lokalizacji i twierdzą, że to uszczęśliwianie ich na siłę. Trudno się dziwić, bowiem ma ona często kluczowe znaczenie podczas rekrutacji, a obiekt w centrum miasta ma większe szanse na zdobycie uczniów, niż ten położony w dalszych rejonach Krakowa.
Co ciekawe, na spotkaniu zabrakło dyrektora szkoły. W imieniu całej społeczności szkolnej wystąpił Mariusz Ostrowski, przypominając, że to „nie pierwszy zamach na szkołę”. – Nam nie jest ciasno. Mamy trzy dobrze wyposażone pracownie. Na spotkaniu z radnymi Dzielnicy I, którzy przeznaczyli spore środki na wyposażenie szkoły, nikt nie krył oburzenia. Nie jest prawdą, że polepszycie nam warunki – argumentował Ostrowski i zarzucił wypuszczanie fałszywych informacji na temat opinii dyrekcji w sprawie przenosin (zdaniem Cięciak, dyrektor Paweł Mucha pozytywnie wypowiadał się o szkole na Prądniku).
Według przedstawiciela grona pedagogicznego, nauczyciele i rodzice oraz – jak wynikło z ankiet – 70% uczniów jest przeciwnych zmianom. Dzieci grożą, że zmienią szkołę. – Nie uszczęśliwiajcie nas na siłę! Ostrowski miał także spore zarzuty dotyczące komunikacji między urzędem a zainteresowanymi.
Te argumenty nie trafiły do wiceprezydent Katarzyny Cięciak. – Pan dyrektor zobowiązał się do rozmów z pedagogami i rodzicami. Co do remontów, pieniądze nie zostaną zmarnowane, bo większość rzeczy da się przenieść – stwierdza zastępczyni Jacka Majchrowskiego, która dodatkowo odgryzła się mocno poirytowana tyradą przedstawiciela szkoły, mówiąc: – Skoro jesteście tacy wspaniali, to czemu boicie się, że uczniowie za wami nie pójdą?
Ambiwalencja radnych
Radni miejscy z jednej strony rozumieją przedstawicieli szkoły, a z drugiej widzą logiczne postępowanie urzędników. – Tworzenie sytuacji, w której uczniowie mieliby mieć gorzej, jest niepoważne, choć osobiście uważam, że warunki przy ul. Miechowity są lepsze – stwierdza radna Barbara Nowak z klubu PiS.
Podobnie twierdzi Teodozja Maliszewska: – Z jednej strony szkoła to nie warzywniak i potrzeba rozwagi. Z drugiej, jest gospodarz, który potrzebuje miejsca i ma prawo przejąć budynek, który do niego należy. Zwłaszcza, że w zamian daje wyższej klasy budynek. Wiem, że nauczyciele boją się zmian, ale dobry nauczyciel pójdzie do nowej lokalizacji, a za nim uczniowie.
Małgorzata Jantos zadała natomiast pytanie, czy Wydział Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie mógłby się przenieść do innego budynku, należącego do gminy. Humorem, ale też logicznym myśleniem popisał się radny PiS, Adam Kalita: – A może urzędnicy mogliby pójść na stadion Wisły, który jest pusty?
Radni miejscy dziwili się również temu, dlaczego szkoły nie reprezentował dyrektor Mucha. Ostatecznie komisja edukacji wstrzymała się w opiniowaniu projektu uchwały.
AKTUALIZACJA: Radni postanowili wycofać druk z obrad.