Wysoka porażka Cracovii z Lechem. Taką różnicą goli wcześniej pokonał ją tylko Raków

Pasy nie pokrzyżowały planów Kolejorzowi walczącemu o trzecie miejsce na koniec sezonu. Wynik 3:0 został ustalony w pierwszej połowie, w której fatalnie zagrał obrońca gości Arttu Hoskonen.

Cracovia pojechała do Poznania bez presji. Dla niej sezonu mógłby się już zakończyć, bo o nic wielkiego już nie walczy. Co innego Lech, który nie mógł sobie pozwolić na siódmą porażkę na swoim stadionie i czwarty mecz bez zwycięstwa. Gospodarze musieli wygrać i zrobili to bez większych problemów. Przy wszystkich golach dla podopiecznych Johna van den Broma (zabrakło go na ławce, ponieważ został zdyskwalifikowany po meczu z Radomiakiem) współwinni byli zawodnicy Jacka Zielińskiego. Krakowianie po raz drugi w tym sezonie ulegli rywalowi różnicą trzech bramek. Wcześniej 4:1 rozgromił ich Raków Częstochowa.

– Mecz przyjaźni na trybunach, natomiast za dużo elementów przyjaźni było w naszej grze szczególnie w pierwszej połowie. Skończyło się bardzo bolesną, zasłużoną porażką. Lech wypunktował nas jak rasowy bokser. Paradoksem jest, że przyjeżdża zespół do mistrza Polski i dostaje dwie bramki z kontrataku. Sami prosiliśmy się o taką karę. W przerwie zmieniliśmy ustawienie i personalia, nasza gra wyglądała lepiej. Miejmy nadzieję, że ta porażka nas czegoś nauczy – powiedział Jacek Zieliński, trener Cracovii.

Pytany o zmianę Hoskonena, nie ukrywał, że był współwinny straty dwóch goli, ale przekonywał, że nie zdjął go z boiska, bo widział jego bezradność. – To była bardziej zmiana taktyczna. Przy takim wyniku musieliśmy coś zmienić, wycofać jednego obrońcę i przesunąć zawodnika do przodu. Padło do na niego – tłumaczył.

Walka o honorową bramkę

Druga część spotkania nie była już tak efektowna. Zadowolony z wysokiego prowadzenia gospodarze nie szukali na siłę kolejnych goli, choć mogli pokusić się o czwartego. Cracovia walczyła o honorowe trafienie. Próby Michała Rakoczego, Mateusza Bochnaka i Jakuba Myszora były niecelne lub dobrze bronił Bednarek.

Lech Poznań – Cracovia 3:0 (3:0)

Bramki:
Velde (22.), Marchwiński (24.), Skóraś (45.).

Lech: Bednarek – Czerwiński, Dagerstal, Milić, Douglas – Skóraś (81. Ba Loua), Murawski, Karlstrom (72. Kwekweskiri), Marchwiński (82. Amaral), Velde – Sobiech (72. Antczak).

Cracovia: Niemczycki – Kakabadze, Hoskonen (46. Bochnak), Jugas, Ghita, Jaroszyński – Atanasov (46. Knap), Oshima – Rakoczy, Kallman (59. Myszor), Konoplianka (59. Makuch).

Żółte kartki: Marchwiński, Skóraś – Makuch.

Sędziował Szymon Marciniak (Płock).