Wystrzały mimo zakazu. Chwilę później zapadł wyrok, który wszystko zmienia
W miniony weekend, a dokładniej w upalną niedzielę 28 czerwca, hucznie świętowano „Dni Dzielnicy XII Bieżanów-Prokocim”. Jest to coroczne święto lokalnej społeczności, które łączy kulturę, rekreację, edukację i przede wszystkim wspólną zabawę.
W tym roku również zaplanowano szeroki wachlarz atrakcji: koncerty, pokazy, działania animacyjne, aktywności sportowe i inne liczne niespodzianki dla całych rodzin.
Gwiazdą wieczoru był duet Liber + Ina, a tuż po jego występie odbył się zachwycający pokaz laserowy.
W niedzielny wieczór przy głównej scenie zebrało się wielu mieszkańców. Pokaz świetlny bez dwóch zdań cieszył się naprawdę dużą popularnością, niestety coś wymknęło się spod kontroli.
Przestraszone zwierzęta
Jak relacjonuje nam mieszkanka, w trakcie pokazu co kilka minut były wystrzeliwane fajerwerki.
Niczego wcześniej nieświadomi mieszkańcy zabrali na pokaz również swoje psy. Nie wszyscy jednak przyszli ze swoimi czworonogami na wydarzenie, ale po prostu przebywali w okolicy na wieczornych spacerach.
Wraz z pierwszymi wystrzałami w popłochu musieli uciekać do mieszkań. Przerażone zwierzęta z niepokojem spoglądały w niebo i szukały schronienia. Właściciele brali swoje zwierzęta na ręce i tulili do siebie, by przeczekać ten czas.
Jak relacjonuje, rodzice zakrywali też uszy swoim dzieciom na czas wystrzałów.
Dlaczego mimo jeszcze wówczas obowiązującego zakazu doszło do takiej sytuacji?
Nie taka była umowa
– Jako współorganizatorzy wydarzenia podjęliśmy decyzję o całkowitej rezygnacji z tradycyjnych sztucznych ogni na rzecz bezpiecznego, nowoczesnego i atrakcyjnego widowiska laserowego. Decyzja została podjęta z troski o spokój i komfort mieszkańców Krakowa, a także zwierzęta, które, jak wiemy, bardzo odreagowują hałas fajerwerków – wyjaśnia Centrum Kultury Podgórza.
Jak dalej tłumaczy, filia – Dwór Czeczów – zawarła z zewnętrznym wykonawcą umowę, której przedmiotem był wyłącznie 15-minutowy pokaz laserowy.
Dalej Centrum wyjaśnia: – Firma świadcząca usługę, bez wiedzy, konsultacji i zgody Centrum Kultury Podgórza oraz Rady i Zarządu Dzielnicy XII, dołączyła do widowiska pojedyncze wystrzały na rozpoczęcie i zakończenie pokazu. Gdybyśmy zostali o tym wcześniej poinformowani, kategorycznie nie wyrazilibyśmy zgody na takie rozwiązanie. W związku z naruszeniem warunków współpracy niezwłocznie wezwaliśmy firmę wykonawczą do złożenia oficjalnych wyjaśnień.
Obietnica
Centrum Kultury Podgórza oprócz wyjaśnień składa też jasną deklarację – dotyczącą ostatniego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który dotyczył uchylenia zakazu używania petard i fajerwerków – że chce wewnętrznie i dobrowolnie podtrzymać politykę nieużywania materiałów pirotechnicznych podczas swoich imprez plenerowych.
Najpierw była uchwała
Ale od początku.
Jak informowaliśmy 19 listopada minionego roku, Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę o całorocznym zakazie używania na terenie Krakowa fajerwerków i petard. Wyjątkiem miał być tylko najbliższy Sylwester – i to tylko przez cztery godziny. Tłumaczono to tym, że do Nowego Roku zostało już mało czasu i część mieszkańców oraz przedsiębiorców mogła przygotować się do świętowania według wcześniejszych zasad.
Regulacja ta jasno wskazywała, że zakaz obejmuje wszystkie miejsca dostępne publicznie, ale także tereny prywatne – jeśli hałas lub błyski mogłyby być odczuwalne poza posesją.
Urzędnicy wówczas powoływali się m.in. na problemy związane z hałasem i zanieczyszczeniem powietrza oraz na stres, jaki wywołują wybuchy u zwierząt domowych i dzikich. Podkreślali, że tylko jasne i powszechne zasady mogą być skuteczne, i podawali przykłady podobnych przepisów obowiązujących w Bukowinie Tatrzańskiej i Zakopanem.
Miasto przeprowadziło wcześniej ankietę wśród mieszkańców i większość badanych wypowiadała się przeciwko swobodnemu używaniu fajerwerków.
Radni mieli wątpliwości
Podczas dyskusji radnych mocno wybrzmiewał głos sprzeciwu i wątpliwości. – Uważam, że taki zakaz jest zbyt daleko idący i jest w jakiś sposób ograniczeniem prawa, prawa do świętowania, do wyrażenia swojej radości w ten jeden dzień w roku – grzmiał Michał Drewnicki z klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Wątpliwości w tej sprawie miał również Michał Ciechowski (PiS), który proponował, by wycofać projekt i zaczekać na nowe przepisy dotyczące fajerwerków szykowane w Sejmie. Tłumaczył też, że nowe prawo może być martwe. – Straż miejska i policja moim zdaniem nie są w stanie wszystkich wyłapać – zaznaczał.
– Za każdym razem, gdy radni chcieli tego typu przepisy wprowadzać, słyszeliśmy informację, że nie mamy żadnej delegacji ustawowej, a wojewodowie uchylali takie uchwały – mówił z kolei Łukasz Maślona z Krakowa dla Mieszkańców.
Nie brakowało też oczywiście słów poparcia. Radna Joanna Hańderek z Nowej Lewicy, wskazując na cierpienie zwierząt i ludzi, mówiła: – Zwierzęta umierają, dostają zawałów serca, mają potem różne problemy neurologiczne, kardiologiczne. Bardzo często uciekają ze swoich siedlisk.
Powoływała się też na wrażliwość osób starszych czy uchodźców, dla których wystrzały mogą być powrotem do traumy.
W głosowaniu radni w większości poparli przyjęcie zakazu. Za zagłosowało 32 radnych, przeciw było pięciu z nich, a cztery osoby wstrzymały się od głosu.
Skarga na uchwałę
Jeszcze w grudniu minionego roku Małopolski Urząd Wojewódzki poinformował, że wojewoda Krzysztof Jan Klęczar zdecydował o skierowaniu skargi na uchwałę RMK, dotyczącą wprowadzenia całorocznego zakazu odpalania fajerwerków, petard i innych materiałów pirotechnicznych na terenie Krakowa.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, który 30 czerwca br. stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały w całości, tłumacząc, że krakowscy radni nie mieli odpowiednich kompetencji, by wprowadzać tego typu ograniczenia. Wyrok jest nieprawomocny.
Zastępca dyrektora Wydziału Środowiska, Klimatu i Powietrza krakowskiego magistratu Ewa Olszowska-Dej w rozmowie z Radiem Kraków podkreśliła, że są podstawy do odwołania się do drugiej instancji.
– Czekamy na uzasadnienie. Być może trzeba będzie pewne zapisy w tej uchwale zmienić, może coś doprecyzować albo wprowadzić jeszcze jakieś wyjątki. To będzie wymagało naprawdę bardzo szczegółowej analizy z uwagi na to, że być może sąd w swoim uzasadnieniu do wyroku też pewne wskazania nam prześle – tłumaczyła w rozmowie z rozgłośnią.
Dyskutują od dwóch lat
Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o materiałach wybuchowych przeznaczonych do użytku cywilnego procedowany jest od czerwca 2024 roku.
– Branża pirotechniczna w Polsce stoi w obliczu największego kryzysu w swojej historii – zaznaczało Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki, jednocześnie apelując o „podjęcie dialogu i znalezienie kompromisu, który zadowoli zarówno branżę, jak i obrońców zwierząt czy mieszkańców miast”.
Dyskusja w tej sprawie wciąż trwa.
– Dalej podtrzymuję, że bez zmian ustawowych nic nie można zrobić. W Sejmie jest procedowany projekt w tej sprawie. Wprowadzenie zakazu to najmniejszy problem – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl radny miejski Michał Ciechowski i zarazem pyta: – Kto będzie karał tych wszystkich, którzy będą puszczać fajerwerki? Kto będzie karał tych wszystkich, którzy będą używać petard?
– Zakaz ograniczy się tylko do puszczania fajerwerków przy okazji dużych imprez, co oczywiście da efekt. Natomiast przy meczach czy też pojedynczym, indywidualnym wykorzystywaniu fajerwerków, jak np. w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia, egzekwowanie przepisów nie będzie realne – podkreśla.