Z trudnego osiedla do reprezentacji Polski. Prawdziwa historia Kamila Glika
Grając w okręgówce marzył, by stać się piłkarzem ekstraklasy. Droga na szczyt była długa, jednak trudna okolica pozwoliła mu ukształtować charakter. Dzięki temu stał się kapitanem włoskiego Torino i ostoją reprezentacji Polski. Już za tydzień zacznie się najważniejszy okres w jego karierze – mistrzostwa Europy we Francji. Z tej okazji zainaugurował premierę swojej biografii "Kamil Glik. Liczy się charakter", która jest podsumowaniem pierwszego etapu kariery.
– Wiele osób pytało, co kierowało mną w tym wieku, żeby swoją historię przełożyć na papier, mimo że jeszcze kilka lat grania przede mną. Z Michałem znamy się od wielu lat i tego materiału zebrało się tyle, że zdecydowaliśmy, ze można to przelać na papier i opowiedzieć kilka historii o mnie i o moim życiu. Jestem pewien, że jeszcze parę historii przede mną i gdzieś tam może kiedyś będzie szansa napisać jakiś dodatek – mówi Kamil Glik.
Z okręgówki na piłkarskie salony
Książka zawiera liczne anegdoty sięgające czasów gry na szczeblu okręgowym, przez trzeci zespół Realu Madryt, gdzie miał możliwość trenowania z „Galacticos”, aż do opaski kapitańskiej w Torino. Nie zabraknie też historii z gry dla Piasta Gliwice.
– Po powrocie z Hiszpanii miałem swoje ambicje. Jednym z tych celi była reprezentacja Polski. Gdzieś tam po moich wojażach zagranicznych, uznałem, że większe szanse będę miał w Polsce. Miałem propozycje ze Stoke City i Legia Warszawa, ale to była propozycja gry w Młodej Ekstraklasie, co nie do końca mnie interesowało – tłumaczy Kamil Glik.
„Piłkarze nie mają słodkiego dzieciństwa”
Piłka nożna to jednak nie sport dla grzecznych chłopców. Z Jastrzębia-Zdroju, nie cieszącego się dobrą renomą, do wielkiej piłki trafiło wielu zawodników, którzy może i nie posiadali ogromnego talentu, ale determinacja i wiara w siebie pozwoliła im wycisnąć z kariery maksimum.
– Charakter w takich miejscach jest ważny, w dużej piłce jest on niezwykle potrzebny i tych grzecznych chłopców tutaj nie ma. Wszyscy wiemy, że duża część piłkarzy opisują swoje dość gorzkie historie i później ten charakter szlifują. Rzeczywiście piłkarze są raczej ludźmi, którzy nie mieli słodkiego dzieciństwa, tylko raczej słodko – gorzkie – podsumowuje Kamil Glik.