Z wizytą na krakowskim Emaus

W tym roku po raz kolejny odbędzie się krakowski Emaus. To zwierzyniecki odpust, na który mieszkańcy Krakowa przybywali tłumnie od początku XX wieku. O tym, czym różni się to wydarzenie dzisiaj, rozmawiamy z Wacławem Szczepanikiem z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

Natalia Grygny, LoveKraków.pl: Skąd wzięła się nazwa Emaus? Dlaczego w Krakowie zaczęto organizować tego typu wydarzenie?

dr Wacław Szczepanik, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa: Nazwa Emaus pochodzi z Biblii, nawiązuje do nazwy miejscowości, do której szli uczniowie Jezusa w dzień Jego zmartwychwstania. W Krakowie początki tradycji emausowych sięgają średniowiecza. Odpust odbywa się każdego roku w Poniedziałek Wielkanocny. Mieszkańcy pielgrzymowali do kościołów położonych poza murami miasta. W Krakowie chodzono do kilku takich podmiejskich kościołów. Tradycja ta do dziś zachowała się tylko na Zwierzyńcu.

Czy w dzisiejszych czasach wydarzenie to nadal cieszy się popularnością?

Powiedziałbym, że mieszkańcy bardzo chętnie w nim uczestniczą. To moim zdaniem dość duża atrakcja.

Jakie dostrzega Pan różnice pomiędzy współczesnym a dawnym odpustem Emaus?

Trudno mi to ocenić. Porównując stare zdjęcia i własne obserwacje dostrzec można zwłaszcza różnice w zawartości kramów odpustowych.

Co obecnie można na nich nabyć?

Na kramach emausowych można nabyć przeróżne rzeczy – zarówno te tradycyjne, jak i współczesne, z przewagą tych drugich. Tradycyjnie na Emausie można było kupić piernikowe serca, różańce z ciasta, gliniane gwizdki w kształcie zwierząt, drewniane mebelki dla dzieci, gliniane ptaszki, pukawki, cukierki, piłeczki jojo, drzewka życia, figurki Żydów, siekierki, grzechotki, balony, figurki krakowiaków i górali, a także gliniane dzwonki.