Za miliony wyremontują Plac Drzewny. To radosna informacja nie tylko dla ludowców
Resztę wysupła miasto
Hojny gest w stronę Tarnowa uczynił minister finansów Andrzej Domański. Miasto ma otrzymać aż 5 mln zł na przebudowę Placu Drzewnego. Pozostały milion z okładem wysupła ze swej kasy miasto.
Plac Drzewny to miejsce bardzo prestiżowe na mapie Tarnowa, ulokowane w ścisłym centrum.
Jego sercem jest ustawiony w 1988 roku pomnik Wincentego Witosa, który zaprojektował prof. Józef Potępa z krakowskiej ASP. Nazywany jest on potocznie „Tarnowskim Leninem” ze względu na charakterystyczny gest dłoni, który wykonuje trzykrotny premier Rzeczypospolitej.
U stóp tego monumentu rozpoczyna się wiele uroczystości patriotycznych.
Pierwsze wrażenie nie rzuca na kolana
Powitanie przyjezdnych z Tarnowem, które dokonuje się właśnie w okolicach placu Drzewnego, chluby pięknemu miastu nie przynosi.
Rozsypujące się płyty chodnikowe, obłażące starą farbą ławki, kilka drzewek i chmara gołębi. A w głębi obłożony płytami pomnik, jak by nie było „Ojca Niepodległości”, wykonany według sztampy z minionej epoki.
Wincenty Witos w płomiennym geście jakby zdaje się witać gości wyciągniętą ku północy ręką. Nie wygląda to dobrze…
Nie zostanie kamień na kamieniu
Ale dzięki rządowym pieniądzom okolica wypięknieje. Zmiany będą rewolucyjne.
Jak wszystko pójdzie dobrze, już w kwietniu zostanie ogłoszony przetarg na wyłonienie wykonawcy prac.
Z ust gospodarzy miasta płyną podziękowania w stronę posła Piotra Górnikiewicza (Polska 2050), który przez kilka ostatnich miesięcy bardzo mocno chodził za pieniędzmi na wspomniany remont.
Piotr Górnikiewicz do parlamentu dostał się listy Trzeciej Drogi.
Będzie wreszcie gdzie zaparkować i nie tylko
Tuż przy placu, na pobliskim parkingu, zatrzymują się autokary z wycieczkami. W większości przyjeżdża nimi młodzież z Izraela, która odwiedza tarnowskie miejsca pamięci swoich przodków. Ale także pielgrzymi i zwykli turyści.
Dziś, w porywach mogą tam zaparkować jednocześnie nawet… cztery autobusy.
I tu też przyjdzie nowe. Wszak poza samym placem roboty mają objąć jego bezpośrednie sąsiedztwo, czyli okolice ul. Drzewnej oraz fragmentu ul. Dąbrowskiego do skrzyżowania z ul. Kołłątaja i Bernardyńską.
Ma przybyć miejsc parkingowych, gdyż samochody będzie można stawiać ukośnie.
Parking dla autobusów przesunięty zostanie nieco niżej, wzdłuż na Lwowskiej. Chodzi o to, by nie zasłaniać widoku z Placu Drzewnego na znajdujący się po drugiej stronie drogi Plac Ofiar Stalinizmu.
Przy okazji planowanej inwestycji wymianę sieci przeprowadzą także Tarnowskie Wodociągi. Zatem skończyłyby się wreszcie problemy z pękającymi w tym miejscu rurami czy zapadaniem się jezdni. A było to nerwalgiczne pod tym względem miejsce w Tarnowie
„Zostaw tę wiązankę, złodzieju jeden”!
Okolice Placu Drzewnego cieszą się umiarkowaną opinią wśród mieszkańców w kwestiach bezpieczeństwa. Przechodniom mają przeszkadzać niektórzy miejscowi, którym na pobliskich ławeczkach – często w godzinach wieczornych i miesiącach letnich – zdarza się raczyć alkoholem. I przy okazji hałasować.
Służby mundurowe miasta nie odnotowują jednak jakiś większych incydentów „Pod Witosem”.
– Może czasem piją pod chmurką, ale jak już to sami swoi. Z tym że jak widzą mundurowych, to chowają towar. Nie przypominam sobie, żeby trzeba było tam specjalnie interweniować – mówi asp. Kamil Wójcik, rzecznik tarnowskiej policji.
W Straży Miejskiej pokazują nam statystyki. Rzeczywiście, grozą nie wieje:
O „lokalsach” natomiast jak najlepszą opinię mają działacze lokalnego PSL.
Wszak pomnik Wincentego Witosa i plac, na którym go posadowiono, to mekka lokalnego ruchu ludowego. I tam często składane są wieńce i kwiaty.
Dochodzi czasem do ciekawych zdarzeń.
– Ziomki, ziomki... Ja bym się ich nie czepiał. To bardzo porządni ludzie. Pewnego razu, chyba na rocznicę cudu nad Wisłą, składaliśmy wieńce. Później był przemarsz do katedry i kolejna tura z kwiatkami. Okazało się, że brakuje nam wiązanki – wspomina Zbigniew Marczyk, dyrektor poselskiego biura wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza.
I dodaje: – Ktoś szybko wpadł na pomysł, żeby zabrać jedną spod Witosa. Wysłaliśmy młodego działacza. Wrócił z niczym. Gdy tylko podszedł pod pomnik, żeby wziąć kwiaty, natychmiast przegonili go stamtąd siedzący na pobliskich ławeczkach. Chłopak musiał uciekać. Dowiedział się, że jest złodziejem i nie tylko złodziejem.