Zaczadzenia i wyziębienia. Tragedie, których można było uniknąć
Z dnia na dzień robi się coraz zimniej. W ostatnich dniach w Krakowie doszło do kilku zgonów związanych z nadejściem zimy. W pierwszym opisanym przypadku nastolatka śmiertelnie zatruła się czadem. W innym – bezdomny zmarł z powodu wyziębienia organizmu.
Wysokie stężenie tlenku węgla
Kilka minut po północy w nocy z 2 na 3 grudnia krakowska policja otrzymała informację o zaczadzeniu. 17-letnia dziewczyna zatruła się śmiertelnie czadem.
– Do zdarzenia doszło w domu jednorodzinnym na krakowskim Podgórzu. Przed północą dwie siostry (14- i 17-latka) poszły do łazienki usytuowanej na parterze. Po kilkudziesięciu minutach 14-latka wyszła z łazienki wzywając pomoc. Twierdziła, że w pewnym momencie będąc w łazience zemdlała, a ocknąwszy się znalazła swoją siostrę w wannie – mówi rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiej policji w Krakowie, podinspektor Mariusz Ciarka.
Na miejsce natychmiast wezwano służby ratownicze. 17-latka przez kilkadziesiąt minut była reanimowana – niestety nie udało się uratować jej życia. Przybyli na miejsce strażacy stwierdzili bardzo wysokie stężenie tlenku węgla w łazience. Najprawdopodobniej przyczyną śmierci dziewczyny był czad z piecyka gazowego. 14-latka zaś została przewieziona na obserwację do szpitala.
Od początku sezonu grzewczego w Małopolsce doszło do 64 wypadków z tlenkiem węgla, w których 35 osób zostało przytrutych czadem, natomiast 6 zmarło.
Jak zapobiegać ryzyku zaczadzenia?
– Warto co 5-10 minut nawiązywać kontakt słowny z osobą przebywającą w łazience. Jeśli dochodzi do wypadku z tlenkiem węgla, należy wyciągnąć tę osobę w bezpieczne miejsce. Musimy też uważać, żebyśmy sami się nie zaczadzili, więc w takich przypadkach wyłączajmy piecyki gazowe, otwierajmy okna i drzwi – radzi rzecznik prasowy Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP kpt. Sebastian Woźniak.
– Pamiętajmy, że tlenek węgla jest bezwonny. W przypadku, gdy ulatnia się w pomieszczeniu, w którym przebywamy, odczuwamy zawroty głowy, senność oraz niepokój. Aby uniknąć ryzyka, straż pożarna radzi zaopatrzyć się w czujnik tlenku węgla, który możemy kupić za cenę do 100 złotych właściwie w każdym większym markecie – dodaje nasz rozmówca.
Każdego roku w tak zwanej „porze grzewczej” dochodzi do przypadków śmiertelnego zatrucia tlenkiem węgla. Najczęściej podczas kąpieli w domach jednorodzinnych.
Spalanie gazu musi odbywać się przy stałym dopływie powietrza poprzez okna lub drzwi pomieszczenia, przy równoczesnym odpływie spalin poprzez przewód spalinowy do komina. Gdy ten przepływ jest uniemożliwiony – za sprawą np. szczelnie zamkniętych okien, braku drożności przewodu spalinowego lub zaklejania otworów wentylacyjnych – może dojść do tragedii.
Nasza reakcja może uratować czyjeś życie
W Krakowie kilka dni wcześniej doszło do innej tragedii, której można było uniknąć. Przy ulicy Kurniki znaleziono bezdomnego mężczyznę, który leżał na ziemi przykryty odzieżą, nie dając oznak życia. Gdy na miejsce przyjechał lekarz okazało się, że jest za późno. Bezdomny prawdopodobnie zmarł z powodu wychłodzenia organizmu. Policja próbuje ustalić tożsamość zmarłego mężczyzny.
– Na pewno nie wolno przejść obojętnie obok takiej osoby. Często lekceważymy sytuację, nie zwracamy uwagi na osoby znajdujące się w stanie zagrożenia zdrowia lub życia i wymagające pomocy. Wystarczy zadzwonić pod numer alarmowy 112, by uratować komuś życie – powiedział rzecznik prasowy Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP.