Żądza pieniędzy i miłości. „Dzieje upadków” w MOS
Jak dojść do władzy? Co tak naprawdę oznacza żądza pieniędzy i pragnienie miłości? Odpowiedzi na te pytania zapewne znajdziemy w spektaklu „Dzieje upadków” w Małopolskim Ogrodzie Sztuki. – To historia opowiadająca o pewnych mechanizmach społecznych – stwierdza reżyser Małgorzata Warsicka.
„Dzieje upadków” to spektakl oparty na adaptacji klasycznej powieści francuskiej „Kuzynka Bietka” Honoriusza Balzaca. To opowieść o namiętnościach, pragnieniu miłości i pieniędzy. Wszystko to doprowadza głównych bohaterów do zguby.
- Muszę przyznać, że to literatura rzadko czytana i wystawiana na deskach teatru – przyznaje reżyser spektaklu, Małgorzata Warsicka. Dodaje również, że prace nad adaptacją dzieła nie należały do najkrótszych. Dlaczego zatem właśnie Balzac?
- To historia aktualna również dziś, ponieważ opowiada o pewnych mechanizmach społecznych. Mam tu na myśli dochodzenie do władzy czy układy towarzysko – miłosne – ocenia Warsicka. - Zależy mi na tym, aby aktorzy „wciągali” widza w akcję. Zaznaczam jednak, że nie jest to spektakl interaktywny.
Czas na młodych
Warsicka jest laureatką nagrody za najlepszy debiut reżyserski na festiwalu „Pierwszy kontakt” w Toruniu w 2015 roku oraz nagrody Forum Młodej Reżyserii w Krakowie. Do tej pory współpracowała z Mariuszem Trelińskim w Operze Narodowej oraz z Iwanem Wyrypajewem w Teatrze Studio. Jak podkreśla Iwona Kempa z Małopolskiego Ogrodu Sztuki, nadszedł czas, aby dać szansę młodym twórcom.
- Chciałabym, aby przedstawienie wpisało się we wspieranie młodych na scenie Małopolskiego Ogrodu Sztuki – przyznaje Iwona Kempa. - To, co proponuje Małgorzata Warsicka, to połączenie teatru dramatycznego i akustycznego. Można powiedzieć, ze poszukuje ona nowego języka teatralnego.
Czas na innowacyjną formę
Podczas spektaklu widzowie będą mogli nie tylko zobaczyć, ale i usłyszeć wspomniany „nowy język teatralny”. Instalacja dźwiękowa zostanie wkomponowana w przestrzeń MOS.
- W trakcie spektaklu wykorzystujemy systemy wielokanałowe – mówi Karol Nepelski, który odpowiada za muzykę w spektaklu. - Oznacza to, że nie tylko imitujemy przestrzeń jak w kinie. Wykorzystujemy 15 niezależnych kanałów. Drugim ważnym elementem jest instalacja znajdująca się w tle sceny. To instrument, który jest prototypem XIX- wiecznej pozytywki. Dzięki określonym nacięciom wytwarzane są nuty z samplera, który znajduje się w reżyserce u góry.
Premiera spektaklu „Dzieje upadków” już w najbliższy piątek w Małopolskim Ogrodzie Sztuki.