Zakrzówek – jak jest naprawdę

Czy wuzetki mogą zaszkodzić Zakrzówkowi? Po co uchwalać Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego? Czy gniewosz plamisty pojawił się kilka dni temu na terenie Zakrzówka?

Zalew Zakrzówek został zalany dopiero 24 lata temu. Od dziesięciu lat pracownicy Urzędu Miasta Krakowa pracują nad projektem Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla obszaru św. Jacka–Wyłom. Urzędnicy liczą, że w środę uda się im sfinalizować dekadę prac i radni miejscy uchwalą plan dla części Zakrzówka.

UMK: Przecież wody nie zabudujemy

Urzędnicy w dniu pierwszego protestu w obronie Zakrzówka rozpoczęli kampanię informacyjną  i próbowali skonfrontować informacje podawane przez przedstawicieli organizacji i komitetów społecznych, których celem jest niedopuszczenie do zabudowy obszaru pomiędzy ulicami Wyłom a św. Jacka.

Filip Szatanik, wicedyrektor magistrackiego wydziału informacji, twierdzi w specjalnym komunikacie, że woda nie może być zabudowana. – Zbiornik wodny i tereny do niego bezpośrednio przylegające nie są zagrożone – czytamy w oświadczeniu sygnowanym przez urzędnika. Oprotestowany projekt planu „Rejon św. Jacka–Twardowskiego" nie obejmuje ani jeziora, ani terenów bezpośrednio do niego przylegających.

O szerszą interpretację tych słów pokusiła się dziennikarka Gazety Wyborczej. – Mam bowiem wrażenie, że obrońcy Zakrzówka albo nie wiedzą dokładnie, o co walczą, albo świadomie manipulują opinią publiczną. Dlaczego? Obecnie ważą się losy terenu między ul. św. Jacka a Wyłom. To nie jest obszar obejmujący zbiornik wodny czy skały, na których latem opalają się krakowianie. A na to właśnie wskazywały skandowane hasła („Chcemy parku!”, „Chcemy się kąpać!”) – pisze w komentarzu Dominika Wantuch.

Radny niezależny Mirosław Gilarski, który od kilku lat interesuje się sprawą Zakrzówka, twierdzi, że protestujący wiedzą o czym mówią i przeciwko czemu protestują. – To jest odpowiedź dyrektora Szatanika poniżej krytyki. Mieszkańcy dokładnie wiedzą o co chodzi. Przypuszczam, że protestujący mają większą wiedzę niż Filip Szatanik – komentuje komunikat Urzędu Miasta Krakowa samorządowiec. – On ma taki styl, żeby dyskredytować swoich oponentów – dodaje radny.

„Zapewniamy 150-metrową strefę buforową”

W projekcie planu dla obszaru św. Jacka–Wyłom urzędnicy zadbali, żeby nikt nie mógł zabudować tzw. strefy buforowej. – Obszar ten jest oddalony od jeziora, a dodatkowo oddzielony zieloną strefą buforową liczącą w najwęższym miejscu 150 metrów – informuje Filip Szatanik.

Jednak urzędnicy musieli wyznaczyć obszar, gdzie nie można rozpocząć inwestycji. Strefa buforowa narzucona jest odgórnie rozporządzeniem wojewody małopolskiego z 2006 roku w sprawie Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego. – Niestety wyznaczenie takiego parametru skutkuje ciągnącym się do dziś sporem. Celem ochrony przed zabudową Zakrzówka należałoby wyznaczyć w planie tereny zielone pomiędzy ul. św. Jacka a ul. Wyłom – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl architekt Mateusz Budziakowski.

Plan jest koniecznością?

Urzędnicy są zdania, że nieuchwalanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego spowoduje tzw. „dziką zabudowę”. – Zablokowanie planu spowoduje, że w oparciu o decyzję o warunkach zabudowy, zrealizowana zostanie tam zabudowa chaotyczna, znacznie bardziej intensywna niż zakłada plan. Liczne wnioski o jej warunki zostały już złożone i miasto mogło wstrzymać wydanie decyzji tylko i wyłącznie na okres 9 miesięcy w związku ze sporządzanym planem – wyjaśnia Filip Szatanik.

Jednak przez dziesięć lat pracownicy Wydziału Architektury i Urbanistyki wydali zaledwie dwie wuzetki dla spornego obszaru. Pierwsza decyzja administracyjna o ustaleniu warunków zabudowy została podpisana przez urzędników w 2013 roku na powstanie budynku mieszkalnego, natomiast druga wydana była w tym roku na zabudowę mieszkalno-jednorodzinną.

Dlaczego więc właściciele gruntów przez dziesięć lat nie wystąpili o szereg pozwoleń na budowę? Aby urzędnicy mogli wydać wuzetkę trzeba spełnić kilka warunków zapisanych w artykule 61 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Największy problem właściciele mają z uzbrojeniem terenu. Jak wynika z Geodezyjnej Ewidencji Sieci Uzbrojenia Terenu, działki nie mają dostępu do kanalizacji i wodociągu. W większości obszar również nie jest zelektryfikowany, nie mówiąc o dostępie do miejskiej sieci ciepłowniczej.

Wąż ocaleniem Zakrzówka?

Urzędnicy sprawiają wrażenie zaskoczonych informacją o występowaniu na obszarze Zakrzówka węża gniewosza plamistego, który podlega szczególnej ochronie prawnej w Unii Europejskiej. Wydział Kształtowania Środowiska UMK już od czterech lat ma informację, że w Krakowie może występować ten gatunek węża.

W lipcu 2010 roku Beata Kotońska, wicedyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, stwierdziła w liście, że prowadzone jest postępowanie w sprawie ustanowienia stref ochronnych dla gniewosza. Jednak w komunikacie wydanym kilka dni temu przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska w Krakowie czytamy, że urzędnicy dopiero w 2011 roku dowiedzieli się o istnieniu na terenie miasta węża. – RDOŚ zleci w możliwie najkrótszym czasie wykonanie ekspertyz i po uzyskaniu wyników podejmiemy stosowne działania – informuje Rafał Rostecki, szef urzędu.

Jednak pracownicy regionalnej dyrekcji w 2010 roku nie kwapili się do podjęcia konkretnych działań mających ustalić strefę ochronną dla węża. Ówczesny szef RDOŚ w Krakowie dostał pisemne upomnienie od generalnego dyrektora ochrony środowiska Michała Kiełsznia.

Teraz dyrekcja RDOŚ postanowiła zamówić raport nt. występowania gniewosza. –  Zakładany czas przeprowadzenia rzetelnej ekspertyzy nie może być krótszy niż miesiąc – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Małgorzata Michna, planista regionalny urzędu.

Naukowcy twierdzą, że już teraz powinna zostać utworzona strefa ochronna dla węża. – Pozostaje tylko kwestia wielkości strefy. Według mnie cały obszar powinien być objęty zakazem zabudowy – komentuje dr Kazimierz Walasz z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Miasto chce wykupić obszar Zakrzówka?

Jan Machowski z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa przekonuje, że urzędnicy prowadzą rozmowy w sprawie zamiany działek z właścicielem połowy zbiornika oraz przyległego terenu. – Gmina chciała ten teren pozyskać, by w przyszłości go urządzić i udostępnić mieszkańcom na cele rekreacyjne – zapewnia pracownik magistratu.

Jednak inwestor jest skłonny do ustępstw tylko pod warunkiem umożliwienia mu realizacji obiektów na spornym terenie Zakrzówka.