Zamiast kiełbasy, dajmy im powietrze (w miarę czyste)
„Coś robimy, działamy!” – mogą w duchu powiedzieć sobie – i na papierze mieszkańcom Krakowa – lokalni oraz regionalni politycy. No bo w końcu wszystkie media trąbią dookoła, jakieś inicjatywy obywatelskie, Facebook pełen dyskusji na temat stanu powietrza. „Więc coś zróbmy, zaplanujmy chociaż. Może jakieś dokumencik podsuniemy to jednemu, to drugiemu dziennikarzowi?” – zastanawiają się. Powinno zadziałać, ostudzić emocje. Nic bardziej mylnego.
Nasi czytelnicy zauważają jedną, ważną rzecz pod tekstem mówiącym o "Antysmogowym Planie Przyspieszenia" autorstwa Platformy Obywatelskiej. Politycy PO zakładają, że za 10 lat powietrze w Krakowie będzie spełniało normy prawne. Ale kogo i czego? UE, WHO czy Polskie? Tego się nie dowiedzieliśmy. Dowiedzieliśmy się jednak, że, no, jakoś musimy przebidować tę dekadę, nawdychać się jeszcze troszeczkę tego syfu i będzie OK. Nie od razu Kraków zbudowano, prawda? Guzik prawda.
Nie będę się zajmował tym, co było przed 2000 rokiem – wiadomo, Polska żyła wtedy wtedy nieco innymi problemami, samorządy zaczęły działać dopiero w 1998 roku. Powietrze i środowisko nie było tak ważne, jak teraz, choć od połowy lat 90. musieliśmy się powoli dogrywać prawnie z krajami Unii Europejskiej.
Przyszedł XXI wiek i nic się nie zmieniło. W roku 2007 Główny Inspektorat Ochrony Środowiska opublikował raport pt. „Krajowy raport mozaikowy. Stan środowiska w województwach w latach 2000-2007”. Pozwolę sobie przytoczyć fragment opracowania dotyczącego ochrony powietrza w woj. Małopolskim, sporządzonego przez WIOŚ. "(…) Główny problem stanowią ponadnormatywne stężenia pyłu zawieszonego PM10 w powietrzu, którego poziom jest szczególnie wysoki w Aglomeracji Krakowskiej oraz innych większych miastach powiatowych. Niekorzystna, oparta na węglu struktura zużycia paliw stanowi podstawową przyczynę tzw. niskiej emisji, występującej w sezonie grzewczym. Także emisja komunikacyjna z uwagi na stale rosnącą ilość pojazdów w znaczący sposób przyczynia się do wzrostu zanieczyszczeń, szczególnie w dużych miastach o wysokiej, zwartej zabudowie uniemożliwiającej szybkie rozprzestrzenianie się zanieczyszczeń. Czynnikami potęgującymi kumulowanie się zanieczyszczeń są: wyżynno-górskie ukształtowanie terenu oraz niekorzystne warunki meteorologiczne (duży udział słabych wiatrów i cisz wiatrowych, inwersja temperatury). Należy mieć nadzieję, że realizacja uchwalonych programów ochrony powietrza przyczyni się do rozwiązania problemów jakości powietrza w województwie. Na wdrożenie programów niezbędne są znaczne środki finansowe, jak również systemowe zmiany legislacyjne promujące ekologiczne źródła energii. Stan powietrza w województwie wymaga podjęcia działań zmierzających do poprawy jego jakości, ze względu na ponadnormatywne stężenia dwutlenku siarki i dwutlenku azotu, a zwłaszcza wysoki poziom pyłu zawieszonego". Problem był zidentyfikowany. Wystarczyło zacząć działać. No, ale...
Panowie politycy, co zrobiliście od 2007 roku, ażeby te nadzieje zawarte w raporcie wcielić w życie? Nic. Wybudowaliście przynajmniej jeden niepotrzebny stadion, kilka galerii handlowych i obudziliście się w 2013 roku po tym, jak mieszkańcy poprzez Krakowski Alarm Smogowy, stowarzyszenia ekologów i media dowiedzieli się, czym oddychają i jaki ma to wpływ na ich zdrowie. Choć wcześniej takie sygnały również się pojawiały, o czym mogą zaświadczyć starsi ode mnie.
Teraz zaś sypiecie pomysłami, wyciągacie je jak magik króliki z kapelusza? A może to tylko ładna przygrywka do następnych wyborów? Za 10 lat będziemy mieć powietrze zgodne z normami! I pewnie pomoże MKOl , bo przecież ZIO mamy w kieszeni! Nie, my nie chcemy za 10 lat mieć powietrza zgodnego z normami, tylko czyste powietrze – ja wyżej podpisany i tysiące innych mieszkańców tego miasta. Wam, drodzy politycy, też powinno na tym zależeć, bo legitymacja partyjna, czy immunitety w przypadku posłów, nie ochronią przed przykrościami, które czekają na was z każdym jednym oddechem. Może to brzmieć jak populizm i niech brzmi. Problem z powietrzem nie pojawił się nagle. Nagle chcecie wszystko naprawić, a to tak nie działa.
W tym momencie, uprzadzając argument, że przyszłe pokolenie będą mieć lepiej i nie powinienem być takim egoistą, napiszę jedną rzecz: bardzo się cieszę, że będą oddychać lepszym powietrzem. Daj Boże, żeby tak było. Tylko co zrobią ze swoimi chorymi rodzicami czy dziadkami? Czarny scenariusz nakreślam, ale tak może być. Nie mam zielonego pojęcia, w jakim stanie będzie mój organizm po latach oddychania tymże powietrzem. Nic tylko liczyć na Boga i postęp w medycynie.