Zarzuty dla właściciela drona, który spadł na dach Bazyliki Mariackiej

Wczoraj wieczorem 24-latek usłyszał zarzuty naruszenia przepisów ustawy Prawa Lotniczego. Podejrzanemu grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Przypomnijmy, w Nowy Rok krakowscy policjanci przeprowadzili nietypową interwencję. Około godziny 10.30 na numer alarmowy 112 zadzwonił młody turysta z Ukrainy, z prośbą o pomoc w odzyskaniu drona, który spadł na dach Bazyliki Mariackiej.

Utrata łączności z bazą

24-latek tłumaczył funkcjonariuszom, że kręcił film z użyciem drona, jednak w pewnym momencie stracił z nim łączność. W efekcie dron wylądował na dachu zabytkowego kościoła. Mężczyzna dodał, że korzystał z urządzenia, nie znając polskich przepisów, brał pod uwagę jedynie sugestie innych osób używających dronów, które powiedziały podejrzanemu, że jedynym warunkiem właściwego użytkowania jest nieprzekraczanie dronem pewnej wysokości.

Niewiedza kosztuje

Jak podkreśla Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji, w przypadku rekreacyjnych lotów zabronione jest latanie nad budynkami oraz skupiskami ludzi. Konieczne jest także zachowanie bezpiecznej odległości od osób i przeszkód z uwagi na możliwe podmuchy wiatru.

Podejrzany usłyszał zarzuty naruszenia przepisów ustawy Prawa Lotniczego, a po przesłuchaniu został zwolniony. 24-latkowi grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności, przy czym sprawa zostanie przekazana do prokuratury. To ona podejmie decyzję odnośnie do dalszego toku postępowania.