Zasypał stawy i wyciął drzewa w Masłomiącej. Biznesmenem zajmie się sąd
Śledczy zarzucają mu prowadzenie działalności gospodarczej zagrażającej środowisku. Chodzi m.in. o wycinkę drzew, wypompowywanie wody, zmianę linii brzegowych oraz roboty ziemne na obszarze otuliny Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego.
TnROP nie odpuścił
Postępowanie rozpoczęło się po zawiadomieniu Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody. Organizacja miała zgłosić, że wiosną 2024 r. właściciel stawów bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego osuszał zbiorniki, wykonując przekopy do cieku wodnego. Według zawiadomienia na teren zwożono również gruz budowlany i inne odpady, które miały przedostawać się do gruntu, a wraz z wodą do rzeki Dłubni.
Jak tłumaczył nam Mariusz Waszkiewicz, prezes towarzystwa, jest to cenny obszar z kilku powodów: historyczno-zabytkowych (wpisany do gminnej ewidencji zabytków), rekreacyjnych – korzystają z niego nie tylko wędkarze, ale również mieszkańcy Masłomiącej, a też przyrodniczych. Swoje siedliska mają tam nie tylko ryby, ale też płazy czy ptaki i inne zwierzęta.
Biegły: prace miały „niszczący wpływ na środowisko”
Z opinii biegłego z zakresu inżynierii środowiska wynika, że przeprowadzone prace doprowadziły do zmian warunków wodnych i glebowych. W efekcie – jak wskazano – zagrożone zostały skupiska roślin i siedliska zwierząt, także objętych ochroną gatunkową.
– Występujące na terenie rekultywacji gatunki roślin zostały zniszczone, a teren przeznaczony na siedliska i gniazda uległ znacznej redukcji – czytamy w ustaleniach śledztwa. Według biegłego działalność prowadzona przez Tomasza N. była niezgodna z przepisami ustawy o ochronie przyrody oraz prawa wodnego.
Jeżeli sąd podzieli argumenty oskarżyciela, Tomaszowi N. grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
– Tam miała powstać restauracja i wędzarnia, ale niestety nic z tego nie będzie. Nie chciałem zasypać żadnego ze stawów, tylko teren, który jest wpisany w planie jako łąki, ale teraz już chce to sprzedać, bo nie można tak działać – powiedział nam rok temu Tomasz N.