Zawodnik Cracovii wolał piłkę od kreskówek. Przed przypadkową kontuzją czuł się najmocniejszy
Świetny początek sezonu krakowski zespół zawdzięczał wielu piłkarzom, ale twarzami docenianej drużyny byli dobrze rozumiejący się Ajdin Hasić i Filip Stojilković. Pierwszy po imponującym wejściu do ekstraklasy stracił nie tyle skuteczność, co liczbę szans na strzelenie gola, za co oczywiście nie odpowiada wyłącznie on.
Kontuzja zabrała mu ponad dwa miesiące
Hasić w dwóch kolejkach zdobył trzy bramki i miał asystę. W kolejnym, z Lechią Gdańsk, nie dograł nawet do przerwy. Zszedł z boiska z urazem, który przytrafił mu się w najgorszym momencie. Był na dużym „gazie”, a musiał zamienić treningi i mecze na wizyty u specjalistów i własną pracę nad powrotem do sprawności.
Pytany, w którym momencie swojej wciąż krótkiej kariery (ma 24 lata) uważał się za najmocniejszego, odpowiada, że właśnie w minione wakacje.
Problemy zdrowotne przyszły więc w najgorszym możliwym momencie, gdy był mocny i się rozpędzał. Diagnoza brzmiała: zerwanie ścięgien mięśnia półbłoniastego. Kontuzji nabawił się bez kontaktu z przeciwnikiem.
Po wstępnych badaniach niewykluczona była operacja. To mogłoby wydłużyć czas leczenia i rehabilitacji. – Dzięki doktorowi i pomocy sztabu medycznego udało się jej uniknąć. Dzięki Bogu, że tak się stało. Teraz czuję się o niebo lepiej. Jestem w stu procentach gotowy do gry, w mojej głowie nie pojawiają się myśli, że kontuzja może się odnowić – podkreśla.
Więcej niż praca
Z perspektywy Cracovii mecz z Koroną miał dwóch głównych bohaterów. Pierwszym był bramkarz Sebastian Madejski, który obronił rzut karny. Nie byłoby jednak wygranej bez bramki Hasicia, który odebrał gospodarzom niedokładnie podaną piłkę.
Trener Luka Elsner chwalił skrzydłowego. Po meczu powiedział, że Hasić zdradził mu, że czuł, jakby od odebrania tej piłki zależało całe jego życie. Zięć występującego w Polsce przed dwoma dekadami Hadisa Zubanovicia od najmłodszych lat wiedział, że chce zostać piłkarzem. Wszystko podporządkował futbolowi. Kocha grać, ale też oglądać w akcji innych.
Na spotkanie z Koroną Pasy zmieniły system. Wystąpiły klasyczną czwórką w obronie, a Hasić występował na prawym skrzydle. Uważa, że zmiana wyszła wszystkim na dobre. On sam czuje się dobrze na tej pozycji i ustawieniu, ponieważ jako 12-latek grał tylko po prawej stronie w systemie 4-3-3.
Cracovia szukała odpowiedzi
Dlaczego Cracovia osiągała ostatnio wyniki poniżej oczekiwań? Uważa, że słabsze momenty są normą, jednocześnie zapewniając, że na co dzień drużyna funkcjonowała dobrze.
– Po każdym z meczów bez dobrego rezultatu nie wiedzieliśmy do końca, co się dzieje. Nie potrafiliśmy znaleźć odpowiedzi, choć jej szukaliśmy – mówi Hasić.
Wskazuje, że tylko z Radomiakiem Radom (0:3) zagrali naprawdę słabo. Z kolei w zremisowanym spotkaniu z Zagłębiem Lubin (0:0) i przegranym z Motorem Lublin (1:2) zasługiwali na więcej.