Zderzenie zaprzęgu i dostawczaka. Furman bez uprawnień, konika trzeba było uśpić
Do zdarzenia doszło w Poniedziałek Wielkanocny, 6 kwietnia, tuż po godz. 18.
Przy ul. Klikowskiej, na wysokości zakładów mięsnych i przejazdu kolejowego, doszło do zderzenia pojazdu zaprzężonego w konie i samochodu dostawczego.
Na koźle wozu, który prowadziły kucyki, siedział 17-letni chłopak. Towarzyszył mu kolega. W pewnym momencie, na widok nadjeżdżającego z przeciwka auta konie spłoszyły się i wpadły w panikę.
Furmanki nie udało się opanować. Doszło do kolizji.
W wypadku najbardziej ucierpiało zwierzę, które musiało zostać uśpione przez weterynarza. Kierowca auta był trzeźwy, natomiast prowadzący zaprzęg nie posiadał karty woźnicy.
Sprawą zajmie się sąd do spraw wykroczeń.
Wylot z miasta ulicą Klikowską w kierunku Niedomic był przez kilkadziesiąt minut poważnie utrudniony.